
Ponad dziesięć lat obecności goodkid.pl w sieci przyniosło multum znakomitych płyt. Które z nich były w tym czasie dla mnie najważniejsze?
Czytaj dalej „11 płyt na 11-lecie bloga”
Ponad dziesięć lat obecności goodkid.pl w sieci przyniosło multum znakomitych płyt. Które z nich były w tym czasie dla mnie najważniejsze?
Czytaj dalej „11 płyt na 11-lecie bloga”
Super muzyka dla bogatych ludzi, bo kto normalny w 2025 roku kupi sobie mp3 za 50 zł? Słuchaj, Guaguo — nie tędy droga.
Czytaj dalej „Karol Guaguo „Pełny przepływ””
Finał. Dziesiątka, a w zasadzie dwunastka, moich ulubionych płyt 2019 roku.
I to by było na tyle. Poniżej znajdują się najczęściej słuchane i moje ulubione albumy 2019 roku.
Czytaj dalej „Podsumowanie 2019: miejsca 10 – 1”
Najwyższy czas zabrać się za podsumowanie roku.
Specjalnie nie chwaliłem się swoimi statystykami ze Spotify. Celowo je zostawiłem na podsumowanie minionego roku, bo nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo mijają się z moimi opiniami. Popatrzcie tylko na poniższą grafikę.
Czytaj dalej „2019 i O.S.T.R., czyli dlaczego to był jego rok”
Próbki z niemieckiego science fiction stworzyły mój ulubiony tegoroczny kawałek.
Nowego Zkibwoya jeszcze nie słuchałem, ale dzisiaj nie o tym. Wracam do Olszaka i Nikaragui Guacamole.
Czytaj dalej „W poszukiwaniu nieznanego sampla”
Trudne pytanie dla die hard fanów, ale gra jest warta świeczki.
Kilka tygodni temu rozmawiałem z Olszakiem, współautorem jednej z najpiękniejszych płyt tego roku, i w pewnym momencie padła następująca kwestia: „Czy nie uważasz, że Litost to trochę taka Fonoteka?”. Tak, dokładnie tak uważam. Precyzyjniej – od momentu, kiedy po raz pierwszy usłyszałem poniższy numer.
Czytaj dalej „Jak powinna brzmieć nowa Fonoteka?”
Spadkobierca Fonoteki, czyli najsmutniejsza płyta tego lata.
Był wrzesień 2016 roku. To właśnie wtedy wynająłem pokój od Rafała, kolegi rapera, który po prawie trzech latach od tamtego ważnego dla mnie wydarzenia, wydał moją ulubioną płytę tego roku. Nieźle, nie?
Czytaj dalej „Litost „Litost””
Delikatnie parafrazując jeden z najbardziej znanych polskich literackich cytatów można złapać się za głowę. Świadomość tego, że taka Ayala ma tylko tylu fanów na swoim fejsie paradoksalnie wcale nie powoduje, że trzeba zastanawiać się nad kondycją polskiego rapu. Po co? Nikomu to nie jest potrzebne. Czytaj dalej „Ayala „Astrophase””