Tego dnia #11: 23 czerwca

Dzisiaj jest bardzo ważny dzień i to nie tylko ze względu na święto naszych Ojców. Swoje urodziny świętuje kilka znakomitych i klasycznych pozycji, a jedna z nich jest jedną z najważniejszych płyt mojego życia. Może i jestem jedyny na całym świecie, jednym z niewielu, który ten album posiada, ale to i tak ciągle dla mnie za mało. Czytaj dalej „Tego dnia #11: 23 czerwca”

Po Gorillaz czas na dobry vibe nad polskim morzem

Szykuje się kolejna bardzo konkretna impreza. Taka, której na początku w ogóle by się nie brało pod uwagę przy planowaniu swojego wolnego czasu w długi weekend. Też tak myślałem, a to błąd. Właśnie zaraz pakuje się w samochód i jadę do Koszalina, bo to właśnie tam odbędzie się Good Vibe Festival.
Czytaj dalej „Po Gorillaz czas na dobry vibe nad polskim morzem”

Metro „Metroville”

Trochę sobie poczekaliście na ten tekst, ale chyba warto. Dowiecie się z niego, dlaczego ta płyta nie jest zajebista, jak na samym początku mogło się wydawać, oraz co do powiedzenia na jej temat mają Metro oraz Waco, wydawca albumu. Gotowi na przejażdżkę po Detroit? Jeden wielki mach pewnego zielonego specyfiku i wsiadajcie. Pobujamy się starym Buickiem po wyniszczonym mieście. Czytaj dalej „Metro „Metroville””

Winylobranie w Galerii Kordegarda

Polska szkoła plakatu ma się bardzo dobrze, co widać na załączonej grafice. Za kilka dni rusza kolejne Winylobranie i zachęcam wszystkich do udziału z dwóch powodów. Po pierwsze będziecie mogli dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy a propos projektowania okładek płyt, a po drugie możecie zwyczajnie pomóc. Zainteresowani? W środku szczegóły.
Czytaj dalej „Winylobranie w Galerii Kordegarda”

Kemp 2017 #3: irlandzki before

Dzisiaj nie ma czasu na przewodnik po Kempie, mimo że ostatnio ogłosili Commona (a dzisiaj Quebonafide…), więc zajmę się czymś innym. Do tematu wrócę w następny piątek, a tymczasem wspomnę o czymś niewiele mniej ciekawym. Dobre info dla tych, którzy mieszkają na Wyspach. Aha, mój logotyp byle gdzie się nie pojawia!
Czytaj dalej „Kemp 2017 #3: irlandzki before”

Babski rap z Jakarty

Nigdy mi nie było po drodze z kobiecym rapem, tym polskim to już w ogóle. „Jeszcze zdarzają się wiersze”, jak to mawiał klasyk, i można czasami trafić na prawdziwe perełki. Jedną z takich jest Ill Camille, femcee z Kalifornii, która swoimi skillami, uchem do beatów i kilkoma innymi cechami dystansuje większość facetów. Fajna babka z niej, no.

Czytaj dalej „Babski rap z Jakarty”

The dig #1: „Digable Planets z 4 żywymi muzykami”

Co ja mam powiedzieć/napisać? Stara płyta, ale jaka zajebista! Szkoda tylko, że tak mało znana, mimo tego, że stoi za nią koleś, który był głównym architektem sukcesów jednych z najlepszych hip-hopowych płyt ever. Zaintrygowani? Pewno tak, bo jak już wspomniałem – to jest tak mało znane, że nawet najwięksi konserwatyści i puryści mogą tego nie kojarzyć. Czytaj dalej „The dig #1: „Digable Planets z 4 żywymi muzykami””

Kemp 2017 #2: pokłony, podziwy i pociąganie za spusty w rytm żywego grania

Ja wiem, że jest jest już po godzinie 21, w dodatku w piątek, ale i tak wydaje mi się, że jest to bardzo dobry moment na dzisiejszy wpis. Mógłby się on pojawić nawet w środku nocy – dalej będzie zajebiście. Nie znajdziecie tu słowa o kilku osobnikach, ale ci, o których postanowiłem wspomnieć, to nie są leszcze. Ogłoszenia z ostatnich tygodni to naprawdę wspaniałe rzeczy i aż sam jestem zaskoczony tym, że tak idealnie trafiają w moje gusta.
Czytaj dalej „Kemp 2017 #2: pokłony, podziwy i pociąganie za spusty w rytm żywego grania”

Kiedy to dwóch ojców spotyka się w jednym miejscu…

Record Store Day to nie tylko kupowanie płyt, ale również imprezy z tym związane. W ten weekend odbywają się dwie, na które naprawdę warto zwrócić uwagę. Na pierwszej na jednej scenie zagrają kolesie, którzy razem mają 165 lat, ale spokojnie dadzą sobie radę bez balkoników. Na drugiej spotkają się autor jednej z najlepszych tegorocznych polskich płyt oraz beatmaker, na którego koniecznie trzeba zwrócić uwagę.
Czytaj dalej „Kiedy to dwóch ojców spotyka się w jednym miejscu…”

Tego dnia #10: 20 kwietnia

Północna Karolina miała fajną grupę rapową, aczkolwiek maksymalnie nudną. Detroit miał kolesia, który swój sampler nazywał dziwką i otwarcie mówił, że jest jego alfonsem. Londyn miał dwóch zajebistych raperów, którzy w młodym wieku wyjechali do USA i stali się legendami. O jednym z tej dwójki dzisiaj. Zdjęcie dużo mówi, nie?

Kogo obchodzą dzisiejsze urodziny takich asów jak Little Brother? Podejrzewam, że nikogo, ale wspominam o tym, bo sam bardzo lubię ich Leftback z 2010 roku i spędziłem dużo fajnych chwil przy tym albumie. Kupiłem go kiedyś na eBayu za jakieś na maksa śmieszne pieniądze.

Czytaj dalej „Tego dnia #10: 20 kwietnia”