Rap na chacie #16: seriale hip-hopowe – co poza oczywistymi?

Urodziny Eminema, nowości telewizyjne i Kaz Bałagane charytatywnie.

IV Cypress Hill czy The Slim Shady LP Eminema? Kuba wiele lat temu miał dylemat, ale my nie zastanawialiśmy się nad tematyką tego odcinka. Dzisiaj wyjątkowo mało o polskim rapie, ale znaleźliśmy miejsce dla Kaza Bałagane. Bierzemy się m.in. za seriale – Rhythm + Flow z Netflixa i Hip hop: kawałki, które wstrząsnęły Ameryką z AMC. A to jeszcze nie wszystko.

Czytaj dalej „Rap na chacie #16: seriale hip-hopowe – co poza oczywistymi?”

Billa Qause „Somehow Someway”

Z ziemi greckiej do Polski, czyli boom bap ma się bardzo dobrze.

Mind the Wax nie zawodzi i ponownie dostarcza boom bapowy projekt, kładący na łopatki większość tegorocznych konkurentów. Oczywiście w swojej kategorii, dla kilkuset, maksymalnie kilku tysięcy osób, ale czy ma to jakiekolwiek znaczenie?

Czytaj dalej „Billa Qause „Somehow Someway””

Ulice piątej strony świata

Miuosh pisze o Śląsku. Czy warto zwrócić uwagę na książkę rapera?

Wspominałem o tym wiele razy – polski rynek książek (około) hip-hopowych nie jest duży. Trochę pod tym względem się zmienia, bo przecież w ostatnich latach lekką ręką pojawiło się co najmniej kilka pozycji wartych uwagi i nawet nie trzeba do nich zaliczać zinów dodawanych do płyt. Nie spodziewałem się jednak, że o własną publikację pokusi się Miuosh. Okej, nie do końca autorską, bo dużą robotę wykonał Arkadiusz Gruszczyński, który przeprowadził z raperem rozmowę, ale katowicki MC, ma też sporo „solowych kawałków”.

Czytaj dalej „Ulice piątej strony świata”

Rap na chacie #15: polskie, ale czy dobre?

Warszawa zdobywa OLiS, Poznań nagrywa w starym stylu, a Wrocław ratuje Łódź.

Pojawiło się ostatnio kilka płyt, o których trzeba powiedzieć, ale czy trzeba się jarać? Znowu opowiadamy o Erosie, przypominamy o Małachu i Rufuzie, konfrontujemy Peję i Pezeta. Nie mogliśmy też zapomnieć o wspólnej EP-ce Ostrego i Magiery.

Czytaj dalej „Rap na chacie #15: polskie, ale czy dobre?”

Ryfa Ri „47UNK”

Kobiecy rap ma się dobrze, czyli Ryfa Ri in the muthafuckin’ place to be.

W Stanach kobiecy rap przeżywa chyba swój najlepszy okres. Liczba płyt, które są nie tylko warte uwagi, ale i wnoszą coś do całego gatunku, to nie tylko nagrania fenomenalnej Noname, ale i wiele innych, o których wypadałoby napisać osobny tekst. O tym jednak kiedy indziej.

Czytaj dalej „Ryfa Ri „47UNK””

Ero „Elwis Picasso”

Byłem jednym z nielicznych, którzy nie czekali na ten album. Jaki wstyd…

Tutaj wszystko się zgadza. Jest rasowy MC, goście wypadają więcej niż solidnie, beaty bujają aż miło. Jednak do miana klasyka jak dla mnie trochę brakuje, chociaż… czy ktoś tego oczekiwał? Może, ja na pewno nie, ale cieszę się, że Ero dał mi album, którego znaczna część zostanie ze mną na lata.

Czytaj dalej „Ero „Elwis Picasso””

Pezet „Muzyka współczesna”

Muzycznie to moja bajka, gorzej z rapem.

Okej, single na samym początku jakoś za bardzo mi nie siadły i do tej pory uważam, że są najsłabszymi numerami na Muzyce współczesnej (natomiast w ogólnej kategorii „wygrywa” auto tune Piernikowskiego…), ale powtórzę po raz kolejny – piękne te beaty, wszystko mi pasuje.

Czytaj dalej „Pezet „Muzyka współczesna””