
10 stycznia 2016 roku. Dwa finały: pierwszy ten Wielkiej Orkiestry, drugi na goodkidzie. To co? Kilkudziesięciu baniek nie zbiorę, ale mogę to zamienić na lajki i propsy. Zapraszam.
Czytaj dalej „Podsumowanie roku 2015. FINAŁ”

10 stycznia 2016 roku. Dwa finały: pierwszy ten Wielkiej Orkiestry, drugi na goodkidzie. To co? Kilkudziesięciu baniek nie zbiorę, ale mogę to zamienić na lajki i propsy. Zapraszam.
Czytaj dalej „Podsumowanie roku 2015. FINAŁ”

Przedostatnia część mojego podsumowania i jednocześnie ta, która sprawiła mi najwięcej problemów.
Większość z tych pozycji miała się znaleźć w czołowej dziesiątce, ale po spojrzeniu na własne konto bankowe stwierdziłem, że lepiej będzie jak zostaną tutaj. Trochę poważniej: tak, mieli ogromne szanse na to.
Czytaj dalej „Podsumowanie roku 2015. 20-11”
Niewielka cześć z dzisiejszych wyborów miała wielkie szanse na to, żeby znaleźć się jeszcze wyżej. Z różnych powodów, znanych oczywiście tylko mojej osobie, pozostały na miejscach 50-21. Bywa.
Czytaj dalej „Podsumowanie roku 2015. 50-21”

Chyba już najwyższa pora na rozpoczęcie mojego podsumowania roku. To co? Zaczynać czy wziąć jeszcze łyka dobrego alkoholu?
Czytaj dalej „Podsumowanie roku 2015. 100-51”

Mam ogromny szacunek do Kebsa za całą wykonywaną robotę, ale jego ksywa kojarzy mi się tylko z jednym – nietrudno domyślić się z czym. Nie wiem czy jest coś w tym złego, no chyba że byłby bardzo słabym DJ-em to mógłby występować wtedy problem marginalizacji, a tak? Cóż, wszystkie skille zostały uwydatnione tutaj. Czytaj dalej „Prosto trzy. Kebsa na beatach proszę”

Wydaje mi się, a w zasadzie wiem, że nie byłoby wielkim nietaktem, gdybym nazwał 600V największą polską hip-hopową postacią. Godnych konkurentów zapewne by się kilku znalazło, ale jeśli patrzeć tylko na wpływ na całą scenę i być może otwarcie jej wrót dla innych ludzi na jej samych początkach nad Wisłą, to Imbierowicz okazuje się bezkonkurencyjny. Czytaj dalej „Prosto dwa. Pod napięciem”

Całkiem niedawno swoją premierę miała kolejna już część mixtape’ów od Prosto. Na mój opis wrażeń z nią związanych i rozdawnictwo płyt przyjdzie jeszcze czas (lada moment, słowo), ale… prześledźmy najpierw moje uczucia związane z trzema poprzednimi woluminami. Naturalnie zaczynamy od… Czytaj dalej „Prosto jeden. Deszczu Strugi”

Nie przypominam sobie, żebym w tamtym roku życzył czegoś na święta komukolwiek na blogu.
Jeśli nie było rok temu miejsca na taką rzecz, niech w tym to się po prostu stanie. Dzisiaj mocno klasycznie, ale jednocześnie dość nietypowo.
Czytaj dalej „Wigilijne hollis”
Dzisiaj znowu krótko i znowu tylko dla specjalnej grupy docelowej, że tak to ujmę. Trochę szkoda, że właśnie takie materiały jak Pseudo Intellectuals EP przechodzą kompletnie bez echa, ale może to i dobrze, że trafiają tylko do tych, którzy tego chcą, a i przecież dobrze raz na jakiś czas znaleźć się w elicie. Szkoda tylko, że najczęściej bywa to też kosztem tych, którzy również chcieliby nosić takie miano. Czytaj dalej „Pseudointelektualiści”

Nadrabiania zaległości ciąg dalszy, chociaż w przypadku Tribulations and Life of nie można w moim przypadku mówić o tym mówić. Tutaj trzeba wspomnieć o intuicji, a bardziej może nawet o zdrowym rozsądku. Co się tutaj dzieje czasami to nawet ja nie… Czytaj dalej „Kotom płoną oczy. W nocy”