
Nie ma tu nic, czego bym nie słyszał wcześniej.
Podchodziłem do „Remember” z nadziejami, a wynudziłem się tak bardzo, że ospały ledwo co zdołałem włączyć po raz kolejny.
Czytaj dalej „Professor P & DJ Akilles „Remember””
Nie ma tu nic, czego bym nie słyszał wcześniej.
Podchodziłem do „Remember” z nadziejami, a wynudziłem się tak bardzo, że ospały ledwo co zdołałem włączyć po raz kolejny.
Czytaj dalej „Professor P & DJ Akilles „Remember””
Hitu na miarę „Rockstar” tutaj nie znajdziecie.
Intryguje mnie ten typek. Urodzony na wschodnim wybrzeżu, wychowany w Teksasie, urzędujący w Kalifornii. Chyba jestem za stary, żeby zrozumieć niektóre jego ruchy, ale duży props za to, że Post Malone zaprosił kilku współczesnych ulubieńców.
Czytaj dalej „Post Malone „Hollywood’s Bleeding””
Dym i drinki na hip-hopowym jachcie.
Nie miałem żadnych oczekiwań wobec „Yacht Rock 2”, a okazało się, że ten króciutki album The Alchemista to jeden z moich najwierniejszych towarzyszy ostatnich rowerowych wycieczek. Porcja solidnego rapu (gościnnie m.in. Roc Marciano, Action Bronson, Benny The Butcher, Conway The Machine i jeden z tegorocznych bohaterów, Westside Gunn) na fantastycznych beatach gospodarza to idealna propozycja na koniec lata.
Czytaj dalej „The Alchemist „Yacht Rock 2””
Tak to jest, jak wychowałeś się w 90’s. I nie jesteś smutnym truskulem.
Ale to jest płyta. Bez nadęcia i sztucznego cytowania KRS-a, „bez skkrt, bo to straszna wieś” jak rapuje sam Peepz, pełna zakazanych substancji i z pomysłem od początku-wydania do końca-muzyki.
Czytaj dalej „Peepz „ALL.Trueizm””
Nagraj, podpisz kontrakt, schowaj w szufladzie, zacznij pracę nad czymś nowym.
O tegorocznym Hip Hop Kempie sporo napisał już Vu z WaxEaters (na samym dole cała notka), ale ja bym dodał do tego jeszcze kilka innych rzeczy. Tych pozytywnych, wśród których znajdzie się miejsce na stoisko niemieckiego Vinylismu, gdzie zawsze można znaleźć ciekawe rzeczy.
Czytaj dalej „Brand Nubian „Time’s Runnin’ Out””
Spadkobierca Fonoteki, czyli najsmutniejsza płyta tego lata.
Był wrzesień 2016 roku. To właśnie wtedy wynająłem pokój od Rafała, kolegi rapera, który po prawie trzech latach od tamtego ważnego dla mnie wydarzenia, wydał moją ulubioną płytę tego roku. Nieźle, nie?
Czytaj dalej „Litost „Litost””
Przejebajkowe opowieści z bloku obok.
Wcześniej już bardzo mocno propsowałem singlowe „Samotne Śniadanie”, które spełniło swoją rolę i strasznie mnie nakręciło na Stej Tru. I ten kawałek ciągle należy do grona tych wyjątkowych numerów, które nigdy, absolutnie nigdy nie leciały tylko raz.
Czytaj dalej „WCK „Stej Tru””
Jak Cali Agenci mam na dobre życie chęci.
Klasyczny wers Rycha z „Właściwego wyboru” wspominam nieprzypadkowo, bo How The West Was One wpadło na mój odsłuch po dobrych kilku latach przerwy. I w końcu mnie zachwyca. Nie to co kiedyś.
Czytaj dalej „Cali Agents ”How The West Was One””
Z ziemi włoskiej na księżyc.
Wiele razy pisałem i wspominałem (np. tu), że Fino Alla Fine to moja absolutna czołówka 2018 roku. No i proszę – znowu jest krótko, ale tym razem treść upchali w innym klimacie, więc jazda Alfą Romeo sprawia jeszcze więcej przyjemności.
Czytaj dalej „Tuzza & Pvlace 808 Mafia „Moon Mood EP””