
Bardziej Tortex niż Pudliszki.
Pierwsze rozczarowanie roku już za mną. Lubię Turboboost, natomiast Ostrego Sosu słuchać za bardzo nie mogę.
Czytaj dalej „Wac Toja & Matheo „Ostry Sos””
Bardziej Tortex niż Pudliszki.
Pierwsze rozczarowanie roku już za mną. Lubię Turboboost, natomiast Ostrego Sosu słuchać za bardzo nie mogę.
Czytaj dalej „Wac Toja & Matheo „Ostry Sos””
Kabaret, cringe, fajne rzeczy i szacun w Alfie Romeo.
Przyznam, że początkowo miałem duży problem z Pokoleniem X2. Drugi odsłuch też mnie nie powalił na kolana, ale za to trzeci sprawił, żeby jeszcze bardziej zagłębić się w dzieło Jarosława i Radosława.
Czytaj dalej „Dwa Sławy „Pokolenie X2””
Płyta, której nie słuchał nikt. A szkoda.
Skłamałbym, gdybym napisał, że mocno kibicuję temu chłopakowi, ale trochę mi szkoda, że nie może się szerzej przebić. Nie wiem, może mu to kompletnie niepotrzebne, ale Zachód oferuje wystarczająco sporo, żeby trafić do fanów chociażby Taco Hemingwaya. A to wielu powinno wystarczyć.
Czytaj dalej „Meek, Oh Why? „Zachód””
Czy ktoś jeszcze o tym pamięta?
Szczerze? Ja nie, ale trzeba przyznać, że Jesus is King to całkiem zdolne, nieślubne dziecko rapu i gospel, które nie ma problemu ze zdaniem do kolejnej klasy, ale wielkiej przyszłości też przed nim nie ma. Fajne będą co najwyżej wspomnienia, ale zawsze byli (i są) lepsi. W moim podsumowaniu więc nie będzie.
Czytaj dalej „Kanye West „Jesus is King””
Nie warto, więc zrobiłem to za was.
O premierze Street Light |FIRST EDITION| KRS-One’a dowiedziałem się z jakiegoś komentarza na Facebooku. Sam sobie się dziwię, że w ogóle to włączyłem, ale warto odnotować fakt, że trzy kawałki („Re-Mind Yourself”, „Miracle” i „God”) wyprodukował tu Polak – Młody.
Czytaj dalej „KRS-One „Street Light |FIRST EDITION|””
Małe spotkanie wielkich ludzi.
Co tu dużo mówić (zwłaszcza pisać) – zachwycony Arhytmogenic to ja nie jestem, o czym wspominałem już gdzieś indziej.
Czytaj dalej „O.S.T.R. & Magiera „Arhytmogenic””
Z ziemi greckiej do Polski, czyli boom bap ma się bardzo dobrze.
Mind the Wax nie zawodzi i ponownie dostarcza boom bapowy projekt, kładący na łopatki większość tegorocznych konkurentów. Oczywiście w swojej kategorii, dla kilkuset, maksymalnie kilku tysięcy osób, ale czy ma to jakiekolwiek znaczenie?
Czytaj dalej „Billa Qause „Somehow Someway””
Kobiecy rap ma się dobrze, czyli Ryfa Ri in the muthafuckin’ place to be.
W Stanach kobiecy rap przeżywa chyba swój najlepszy okres. Liczba płyt, które są nie tylko warte uwagi, ale i wnoszą coś do całego gatunku, to nie tylko nagrania fenomenalnej Noname, ale i wiele innych, o których wypadałoby napisać osobny tekst. O tym jednak kiedy indziej.
Czytaj dalej „Ryfa Ri „47UNK””
LL Cool J powinien zbijać pionę z Magierą.
Niekoniecznie z samym Peją, bo Poznaniak słynny skrót rozwinął trochę inaczej, ale za to powinien spotkać się z wrocławskim producentem i zapytać się, jak to jest być najlepszym.
Czytaj dalej „Peja/Slums Attack „G.O.A.T.””
Byłem jednym z nielicznych, którzy nie czekali na ten album. Jaki wstyd…
Tutaj wszystko się zgadza. Jest rasowy MC, goście wypadają więcej niż solidnie, beaty bujają aż miło. Jednak do miana klasyka jak dla mnie trochę brakuje, chociaż… czy ktoś tego oczekiwał? Może, ja na pewno nie, ale cieszę się, że Ero dał mi album, którego znaczna część zostanie ze mną na lata.
Czytaj dalej „Ero „Elwis Picasso””