Meek, Oh Why? „Zachód”

Płyta, której nie słuchał nikt. A szkoda.

Skłamałbym, gdybym napisał, że mocno kibicuję temu chłopakowi, ale trochę mi szkoda, że nie może się szerzej przebić. Nie wiem, może mu to kompletnie niepotrzebne, ale Zachód oferuje wystarczająco sporo, żeby trafić do fanów chociażby Taco Hemingwaya. A to wielu powinno wystarczyć.

Czytaj dalej „Meek, Oh Why? „Zachód””

Kanye West „Jesus is King”

Czy ktoś jeszcze o tym pamięta?

Szczerze? Ja nie, ale trzeba przyznać, że Jesus is King to całkiem zdolne, nieślubne dziecko rapu i gospel, które nie ma problemu ze zdaniem do kolejnej klasy, ale wielkiej przyszłości też przed nim nie ma. Fajne będą co najwyżej wspomnienia, ale zawsze byli (i są) lepsi. W moim podsumowaniu więc nie będzie.

Czytaj dalej „Kanye West „Jesus is King””

KRS-One „Street Light |FIRST EDITION|”

Nie warto, więc zrobiłem to za was.

O premierze Street Light |FIRST EDITION| KRS-One’a dowiedziałem się z jakiegoś komentarza na Facebooku. Sam sobie się dziwię, że w ogóle to włączyłem, ale warto odnotować fakt, że trzy kawałki („Re-Mind Yourself”, „Miracle” i „God”) wyprodukował tu Polak – Młody.

Czytaj dalej „KRS-One „Street Light |FIRST EDITION|””

Billa Qause „Somehow Someway”

Z ziemi greckiej do Polski, czyli boom bap ma się bardzo dobrze.

Mind the Wax nie zawodzi i ponownie dostarcza boom bapowy projekt, kładący na łopatki większość tegorocznych konkurentów. Oczywiście w swojej kategorii, dla kilkuset, maksymalnie kilku tysięcy osób, ale czy ma to jakiekolwiek znaczenie?

Czytaj dalej „Billa Qause „Somehow Someway””

Ryfa Ri „47UNK”

Kobiecy rap ma się dobrze, czyli Ryfa Ri in the muthafuckin’ place to be.

W Stanach kobiecy rap przeżywa chyba swój najlepszy okres. Liczba płyt, które są nie tylko warte uwagi, ale i wnoszą coś do całego gatunku, to nie tylko nagrania fenomenalnej Noname, ale i wiele innych, o których wypadałoby napisać osobny tekst. O tym jednak kiedy indziej.

Czytaj dalej „Ryfa Ri „47UNK””

Ero „Elwis Picasso”

Byłem jednym z nielicznych, którzy nie czekali na ten album. Jaki wstyd…

Tutaj wszystko się zgadza. Jest rasowy MC, goście wypadają więcej niż solidnie, beaty bujają aż miło. Jednak do miana klasyka jak dla mnie trochę brakuje, chociaż… czy ktoś tego oczekiwał? Może, ja na pewno nie, ale cieszę się, że Ero dał mi album, którego znaczna część zostanie ze mną na lata.

Czytaj dalej „Ero „Elwis Picasso””

Pezet „Muzyka współczesna”

Muzycznie to moja bajka, gorzej z rapem.

Okej, single na samym początku jakoś za bardzo mi nie siadły i do tej pory uważam, że są najsłabszymi numerami na Muzyce współczesnej (natomiast w ogólnej kategorii „wygrywa” auto tune Piernikowskiego…), ale powtórzę po raz kolejny – piękne te beaty, wszystko mi pasuje.

Czytaj dalej „Pezet „Muzyka współczesna””

Jaromir Kamiński „Powoli”

Muzyka końca lata.

Klasowego downtempo nigdy za wiele, zwłaszcza jeśli jest w nim sporo PRL-owej nostalgii. Tutaj idealnie wstrzela się Powoli, które całościowo jest na niewiele niższym poziomie niż zeszłoroczny, pejzażowy Ostatni Dzień Lata. Ba, jest moment, kiedy jeden numer bije wszystko, co dotychczas słyszałem od Jaromira – „Pronto” – i sprawia, że lato odchodzi trochę wolniej.

Czytaj dalej „Jaromir Kamiński „Powoli””