Po co komu „Skandal. Ewenement Molesty”?

Film mogę już ocenić na spokojnie. Ani to skandal, ani ewenement.

„Z szacunku dla Chady, ale film to jakaś kpina / Połowa mych znajomych już w połowie wyszła z kina” rapuje Włodi w „NOLOVE (SŁŻ-SŁŻ)” z najnowszego W/88 (przy okazji zachęcam do zapoznania się z recką). Ja natomiast ze „Skandalu. Ewenementu Molesty” z kina nie uciekłem. Wręcz przeciwnie, obejrzałem go ponownie.

Czytaj dalej Po co komu „Skandal. Ewenement Molesty”?

Retro #19: Cali Agents ‎”How The West Was One”

Jak Cali Agenci mam na dobre życie chęci.

Klasyczny wers Rycha z „Właściwego wyboru” wspominam nieprzypadkowo, bo How The West Was One wpadło na mój odsłuch po dobrych kilku latach przerwy. I w końcu mnie zachwyca. Nie to co kiedyś.

Czytaj dalej Retro #19: Cali Agents ‎”How The West Was One”

Tego dnia #7: 23 marca

Zacznę oczywiście od krótkiej i nikogo nie obchodzącej rozkminy, która znajdzie się w drugim akapicie tego tekstu. Niemniej nie radzę jej pomijać, bo być może obrazuje pewne zmiany równie dobrze, co pewien z dzisiejszych jubilatów.

Pamiętam jak kilka lat temu, jeszcze w czasach technikum, moimi pierwszymi czynnościami każdego ranka były poranna toaleta, papieros i telegazeta, która informowała mnie o wynikach dnia poprzedniego. Dzisiaj jest już znacznie inaczej, bo palenie ograniczyłem w zasadzie do minimum (jakoś trzeba dawać sobie radę), a telegazety nie widziałem na oczy od dawna*. Jedna rzecz pozostała bez zmian, no ale każdy tak ma.

Czytaj dalej Tego dnia #7: 23 marca

Retro #5: The Masterplan

oasis the masterplan

Do każdej mojej podróży, bliższej (częściej) i dalszej (rzadziej), jest przypisana jakaś płyta. Tą berlińską została kompilacja Gallagherów.

Są jacy są, a że są bucami, to wie każdy. Nie można jednak im odmówić tego, że Noel pisał ładne piosenki, a Liam był charyzmatycznym wokalistą. Dwie pierwsze płyty to niezaprzeczalne klasyki muzyki w ogóle i te, które na swój sposób definiowały britpop. Dla mnie jednak numerem jeden w ich bogatej dyskografii jest kompilacja b-side’ów The Masterplan. Jedyny album, jaki przywiozłem z Berlina i ten, który poznałem jako ostatni z całej ich twórczości.

Czytaj dalej Retro #5: The Masterplan