Brand Nubian “Time’s Runnin’ Out” (2007)

Nagraj, podpisz kontrakt, schowaj w szufladzie, zacznij pracę nad czymś nowym.

O tegorocznym Hip Hop Kempie sporo napisał już Vu z WaxEaters (na samym dole cała notka), ale ja bym dodał do tego jeszcze kilka innych rzeczy. Tych pozytywnych, wśród których znajdzie się miejsce na stoisko niemieckiego Vinylismu, gdzie zawsze można znaleźć ciekawe rzeczy.

Czytaj dalej Brand Nubian “Time’s Runnin’ Out” (2007)

Retro #19: Cali Agents ‎”How The West Was One”

Jak Cali Agenci mam na dobre życie chęci.

Klasyczny wers Rycha z “Właściwego wyboru” wspominam nieprzypadkowo, bo How The West Was One wpadło na mój odsłuch po dobrych kilku latach przerwy. I w końcu mnie zachwyca. Nie to co kiedyś.

Czytaj dalej Retro #19: Cali Agents ‎”How The West Was One”

Retro #12: Nia

Blackalicious Nia

Niektórych artystów da się opisać tylko jednym słowem. Nie mam tu na myśli żadnych epitetów, zwłaszcza tych bardziej wulgarnych, bo to one najczęściej występują, ale skupmy się na rzeczownikach (jeśli mam być hipsterem, jak to obwieścił Glamrap, to niech będzie “noun”). W przypadku Blackalicious będzie to chemia.

Pisałem już o tym na fanpage’u, ale nie ma dla mnie drugiej ekipy w Kalifornii, która tworzyła i tworzy hip-hop, który wykracza poza wszelkie ramy w takim stylu i na takim poziomie. Oczywiście, jeśli mam być uczciwym w stosunku do was i siebie, to doskonale zdaję sobie sprawę, że są artyści o wiele ważniejsi na muzycznej mapie tamtego regionu (pierwsze przykłady z głowy to całe N.W.A., Digital Underground czy Cypress Hill, których pozycja jest zupełnie niepodważalna), ale nie zapominajmy, że waga nie jest równa jakości (której też nie odmawiam wspomnianym wcześniej artystom, chociaż… nie zawsze). Jeśli chodzi o nią to Blackalicious nigdy nie zawiedli.

Czytaj dalej Retro #12: Nia