
Podobno cały ten Colours to najpiękniejszy festiwal w Europie. Zaraz, zaraz, naprawdę aż tyle Czeszek tam chodzi? Jak się zbiorę w sobie to dowiem się tego za 98 dni.
Czytaj dalej „Colours #1: wszystkie kolory Ostravy”

Podobno cały ten Colours to najpiękniejszy festiwal w Europie. Zaraz, zaraz, naprawdę aż tyle Czeszek tam chodzi? Jak się zbiorę w sobie to dowiem się tego za 98 dni.
Czytaj dalej „Colours #1: wszystkie kolory Ostravy”

Okej, przyszedł kwiecień, więc zaczynam rozkminiac czy warto jechać na dwa czeskie festiwale. Na jednym z nich będę na pewno, co do drugiego to się jeszcze zastanawiam, ale coraz bardziej przekonuje mnie do siebie (ach, ten Jamiroquai). Zacznijmy jednak od tegorocznego pewniaka, którym jest Hip Hop Kemp. Czytaj dalej „Kemp 2017 #1: introdukcja i pierwsi artyści”

Jak myślicie? Czy to przypadek, że już drugi raz z rzędu robię okolicznościowy wpis? Zapewniam, że tak, bo początkowo dzisiejszą datę traktowałem po macoszemu, ale… Wystarczy, że zobaczyłem w kalendarzu jedną pozycję. Musiałem o niej wspomnieć. Czytaj dalej „Tego dnia #9: 31 marca”

Z tych wszystkich dat, które raz na jakiś czas wspominam na blogu i fanpejdżu, ta wydaje się być jedną z najważniejszych. Gdyby nie to, co wydarzyło się równe 20 lat temu, to nie wiadomo jak wyglądałby polski hip-hop. Piszę to z pełną odpowiedzialnością. Czytaj dalej „Tego dnia #8: 30 marca”

Ostatnio często zdarza mi się chodzić piątkowymi popołudniami do warszawskich sklepów płytowych. Po raz kolejny łudziłem się, że wyjdę tylko z tym, co miałem zaplanowane do kupienia. Nie udało się, bo następnego dnia odbył się najlepszy koncert, na którym nie byłem. Czytaj dalej „Najlepszy koncert, na którym nie byłem”

Zacznę oczywiście od krótkiej i nikogo nie obchodzącej rozkminy, która znajdzie się w drugim akapicie tego tekstu. Niemniej nie radzę jej pomijać, bo być może obrazuje pewne zmiany równie dobrze, co pewien z dzisiejszych jubilatów.
Pamiętam jak kilka lat temu, jeszcze w czasach technikum, moimi pierwszymi czynnościami każdego ranka były poranna toaleta, papieros i telegazeta, która informowała mnie o wynikach dnia poprzedniego. Dzisiaj jest już znacznie inaczej, bo palenie ograniczyłem w zasadzie do minimum (jakoś trzeba dawać sobie radę), a telegazety nie widziałem na oczy od dawna*. Jedna rzecz pozostała bez zmian, no ale każdy tak ma.
Czytaj dalej „Tego dnia #7: 23 marca”
O, takie informacje to ja lubię. Dzisiaj moje ukochane Saint Etienne poinformowało, że w czerwcu na rynku pojawi się ich nowy album. Singlowe „Heather” zwiastuje dobrą płytę, ale w tym przypadku mogę podchodzić trochę bezkrytycznie. Chyba tylko oni mają ze mną tak dobrze. Czytaj dalej „Jak się żyje w południowej Anglii?”

Elabs Crew wrócili. Zapewne na chwilę, bo potem znowu znikną na kilka lat (w ogóle?), i ponownie trzeba będzie wyczekiwać ich powrotu. Niemniej – bardzo dobrze się stało, że Demo 2016 finalnie się pojawiło, bo pozostawienie tego w szufladzie byłoby zajebiście wielkim grzechem Grafa, Ocho i Wyraza.
Czytaj dalej „Gdzie jest ich kasa, gdzie są ich perspektywy?”

Oczywiście taka okładka może przypominać tylko reklamę leków bądź innego cholerstwa, które ma zamiar postawić cię na nogi. Londyńczykom z The Herbaliser udaje się to bezproblemowo i w moim przypadku zrobili jeszcze jedną rzecz: postanowili spróbować zmienić mój tom myślenia dotyczący składanek z „największymi przebojami” (jak to tragicznie w ogóle brzmi)…
Czytaj dalej „15 lat leczenia jazzem w przychodni Ninja Tune”

I co ja mogę teraz napisać? Jedna z moich ulubionych płyt obchodzi dzisiaj urodziny. Dzisiaj wypada też rocznica śmierci jednego z ulubionych raperów. Jakby tego było mało to na dodatek, swoje 3 urodziny świętuje goodkid, czyli jedno z moich ulubionych oczek w głowie. Trzy „ulubione” rzeczy naraz. Czytaj dalej „So tough i 3 lata”