Tego dnia #8: 30 marca

Z tych wszystkich dat, które raz na jakiś czas wspominam na blogu i fanpejdżu, ta wydaje się być jedną z najważniejszych. Gdyby nie to, co wydarzyło się równe 20 lat temu, to nie wiadomo jak wyglądałby polski hip-hop. Piszę to z pełną odpowiedzialnością.

Mogę przyznać na wstępie – nie mam tej płyty i nigdy nie miałem jej nawet w ręku. Smak B.E.A.T. Records jest jednym z obiektów moich westchnień (nie aż takim jak Kylie czy Eva, ale jednak), ale dzisiaj nie o nim. Dziś o wytwórni, dzięki której można było go dostać w sklepach. B.E.A.T. Records stuknęło właśnie 20 lat minęło.

Gdyby nie wytwórnia założona przez Hirka Wronę, Sebastiana Imbierowicza (DJ-a 600V), Bartka Sosnowskiego i Bogdana Wicińskiego (obecnego prezesa Manty Multimedia) to nie wiadomo, jaką drogą podążyłaby warszawska scena, a co za tym idzie także polska. To na ich pierwszej kompilacji znalazły się numery Mistic Molesty, Volta czy Edytoriału. Jaka jest późniejsza historia to już każdy raczej wie.

Co z tego, że wcześniej Liroy osiągnął gigantyczny komercyjny sukces, a Kaliber 44 połączył go również z artystycznym, skoro to prawdopodobnie B.E.A.T. Records zrobiło najwięcej dla polskiego rapu w latach 90. Smak B.E.A.T. Records, Skandal, Lek i kilka promo singli wystarczyło, żeby zmienić dużo. Kto wie, czy nawet nie wszystko?

Autor: Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Jedna myśl w temacie “Tego dnia #8: 30 marca”

  1. Pamiętam news w KLANie pod koniec lat 90tych (98? 99?), coś w stylu “z ostatniej chwili” gdy tuż przed oddaniem numeru do druku dowiedzieli się o likwidacji tej wytwórni. W kolejnym numerze mieli się rozpisać nad tym wydarzeniem po rozmowie z głównymi zainteresowanymi. Nie pamiętam czy coś więcej było na ten temat. Sam KLAN pojawiał się tak nieregularnie, że łatwo było przeoczyć kolejny numer.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *