RTN “2020”

Jeden z moich bohaterów polskiego undergroundu atakuje krótko, ale treściwie. Niecałe dwa kwadranse przenoszą do innego, cieplejszego świata. Spójnego, bez skrajności, ale z nieskrępowaną radością pozbawioną sampli.

Kilka tygodni temu wspominałem, że 2020 RTN-a nadchodzi. Zapewniałem, że jest na co czekać. Kto ma CD te wie dlaczego, kto nie, niech zamawia póki jeszcze jest i czeka aż ten krótki album pojawi się na streamingach.

Na spotifajach i reszcie będzie już jutro, więc chwilę trzeba zaczekać, ale jest na co. Zwłaszcza, że jest tu inaczej niż na znakomitym Funktion. Bas płynie nisko, ale nie sięga tak głęboko, że można walić kilofem. Jest leniwie tak bardzo, że tempo nie ma zamiaru przyspieszać. Piszczały są tu tak samo istotne jak Majecki w Monaco, a raperzy nie przeszkadzają jak podatek cukrowy producentom napojów gazowanych. Chociaż posłuchałbym jakiegoś na podkładzie z “Time” albo “Thought”, wyobrażając sobie jak Harry Fraud gani Curren$y’ego, żeby w końcu zabrał się za robotę.

Podoba mi się ten syntezator na wejściu tytułowego numeru, zwłaszcza że zaraz wchodzi beat będący hybrydą kalifornijskiej klasyki z nowojorskimi bębnami przeciętymi gitarowymi solówkami. Podobnie z “Memories” – niby bliźniacze, ale z jeszcze większym wajbem. A propos bębnów – te mechanicznie wybijane w “Maintain” kręci bardziej jak handlarze przebieg w mojej Alfie. Przy okazji “Midnight” przypomniałem sobie o tylnej okładce The Book of David DJ-a Quika – do posłuchania przy kieliszku wina, relaksik w pełnej opcji.

RTN wie co robi i niepotrzebnie nie nawarstwia podkładów. Miękkie nie twarde, granie nie samplowanie, gitary nie piszczały, chociaż “Tommorow” to klasyczny g-funk. Nie dzieje się tu nadzwyczaj dużo, ale to dobrze, bo przekombinowanie mogłoby tylko 2020 zaszkodzić. Niech lubelski producent świętuje, bo dzisiaj jego urodziny, o czym sam zainteresowany mi wspominał. Świętuje i ja, bo jest to najczęściej zapętlany u mnie album tego roku. Nieprzypadkowo.

PS
Płytę można zamówić piszcząc na ten email lub przez fanpage producenta.

Rating: 4 out of 5.

Autor: Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *