Cok „NuTrip”

10 bardzo luźnych wniosków o nowej płycie producenta z Chicago. Znaczy się z Sosnowca.

  1. Mało wyświetleń, bo nikt się tym nie interesuje, a i sami wydawcy mogli trochę bardziej się postarać, patrz punkt 10. Ale to mały szczegół. NuTrip to głównie strata tych, którzy takie cudeńka olewają.
  2. À propos strat. Ile nerwów tracą właściciele Laguny dwójki? Przecież 1.9 dci to niezły silnik, którym lekko można wykręcić 400 tysięcy nalotu pod warunkiem, że o królową lawet się dba. Mój ojciec może o tym motorze trochę poopowiadać.
  3. Z drugiej strony sam jeździłem inną władczynią postojów Alfą Romeo GT.
  4. I gdybym jeszcze swoją fantastyczną bellę miał to na dolnośląskiego tripa, włączyłbym nowe dzieło Coka.
  5. Bo NuTrip to naprawdę znakomita rzecz, która gdyby w całości znalazła się na youtube’owej playliście „lofi hip hop radio – beats to relax/study to” to każdy od razu odpalałby Shazama.
  6. Tylko na tym Shazamie tego zapewne nigdy nie będzie, patrz punkt pierwszy, więc ponownie szkoda, bo dawno nie słyszałem tak dobrych podkładów chwytających za 70’s soul z i lo-fi.
  7. Jest czarno, ale nie aż tak bardzo, jak na niezłym NuFunk, czy nawet tutaj.
  8. Sampli nie ma, nie jest też za gęsto w instrumentarium, w którym dominuje gitara i rhodesy. Mimo „celowych” ograniczeń melodie są chwytliwe.
  9. Leci to bardzo leniwie, zakrzywia się czasoprzestrzeń i to w niecałe 27 minut. Dlatego wracam raz jeszcze, a i was zachęcam do sprawdzenia.
  10. I na sam koniec – co jest singlem, a co albumem? Może warto następnym razem się odrobinę bardziej postarać i dać różne okładki?

Rating: 4 out of 5.

Autor: Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.