Bartek Koko „Beskid” / Mada „Nihil novi”

Na podwórko Braku Kultury zaglądam regularnie, ale takich cwaniaków wpadających z wizytą się nie spodziewałem.

O kurczę, o kurde. Naprawdę ostatnio nie mam czasu na bloga i ten cały hip-hop. Ciągle jednak przy tym drugim coś rzeźbię, no ale też nadrabiam trochę podziemia, więc kilka świeżych rzeczy wkrótce tu się pojawi. Jednak zanim to nastąpi, to dzisiaj krótko opowiem o nowościach z oceną taką, o jakiej marzy Young Leosia na niuansie.

I nie to, żebym coś miał do kogoś jakieś „ale”, broń Boże, jednak kiedy sięgam po underground i porównuję z tym, co „się odpierdala” w mainstreamie to czasem jestem załamany tym, do jakiego poziomu, a w zasadzie jego braku, zaprowadziliśmy odbiorcę. Cóż, każdy ma trochę za uszami, a skoro te na okładce Opowieści o tym, co tu się odpierdala do małych nie należą, to… no sami wiecie.

Wpierw Bartek Koko z „Beskidem”, który kocha tak samo, jak najntis i żonę. Góry niskie, lot wysoki. Wiadomo, livin’ la vida, po czy hasta la vista rzuca Mario Kontrargument z najlepszym podkładem, który wyszedł spod jego ręki. Serio, przynajmniej dla mnie ten funkujący vibe z ejtisowym sznytem i delikatnie wyłaniającymi się skarbami w tle przełamanymi m.in. cutem z DMX-a, który zaproponował DJ Cutahead, to co najmniej 2000 m. n.p.m.

U Mady w stolicy też nic nowego. Jak u Włodiego na Takiej płycie. Jak u Piha, który kładzie chuja na pop. Dwoi się i troi jak Nas z Hit-boyem, czyli stołeczna przewózka i odraza dla łaków szukających konfrontacji. Szacuneczek, bardzo mi się podoba, a że lubię nawiązania do klasyki, nawet tej podwórkowej, to dodatkowy plusik. Do tego ten boombapowy podkład – Chentek zawsze dobrze układał sample, ale swoim ’95 style jeszcze mnie tak nie muskał, zwłaszcza w połączeniu z cutami DJ-a Majkiego, który podobnie jak filar WCK sięga po Molestę i daje do zrozumienia, że ten polski rap naprawdę ciągle może być ciekawy. Nawet wtedy, gdy ślini się do tych samych patentów, a data ważności skończyła się w czasach, kiedy ropa była za 3 zł.

A skoro o jakimś „końcu” wspominam, to na „końcu” (bo masło jest maślane, no wiecie) i tak trzeba sprawdzić Brak Kultury, chociażby z braku kultury do trap ziomeczków, którzy oponentów miziają głównie języczkami poprzez ekran smartfona. Nie oszukujmy się, Bartek Koko i Mada są dla garstki, jak nadchodzący mixtape BK, ale chyba lepiej być w tej elicie, prawda? W dodatku ciągle za darmo.

PS

Co za beaty.

Rating: 4 out of 5.

Rating: 4.5 out of 5.

Autor: Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.