
Syd, nowa płyta Moo Latte, niespodziewanie dystansuje nie tylko rodzimą konkurencję. Czytaj dalej „Moo Latte „Syd””
Syd, nowa płyta Moo Latte, niespodziewanie dystansuje nie tylko rodzimą konkurencję.

Syd, nowa płyta Moo Latte, niespodziewanie dystansuje nie tylko rodzimą konkurencję. Czytaj dalej „Moo Latte „Syd””
Szkoda, że tak późno Charles Bradley pokazał się światu.

Szkoda, że tak późno Charles Bradley pokazał się światu.
Czytaj dalej „Charles Bradley „Black Velvet””

Black Eyed Peas w końcu postanowili się ogarnąć i wziąć za siebie. Kilkanaście lat za późno.
Czytaj dalej „Black Eyed Peas „Masters of The Sun Vol. 1””
Nie chce mi się ponownie wysilać, więc poszedłem na łatwiznę.
Zarymuję na samym początku – do Chleba i Miodu wróciłem znowu. Oczywiście kupiłem sobie kompakt, który kręci się w moim odtwarzaczu dość regularnie (jak coś to zapalniczka jeszcze nie była używana), ale postanowiłem wrzucić album na iTunes. Dzięki temu mogę dać te cholerne gwiazdki.
Czytaj dalej „Kaz Bałagane „Chleb i Miód””
Ten tekst początkowo w ogóle nie miał być recenzją, ale WeGrowWax mnie do tego zmusiło. Takie rzeczy na wiosnę? No ludzie. Czytaj dalej „Printempo „Dismantled Vision””

Dobrego jazz rapu nigdy za wiele, a zwłaszcza w tak zaskakującym wykonaniu kolesia, który pozamiatał pewien „konkurs”.
Szkoda tylko, że takiej muzyki niewielu w Polsce w ogóle szuka…

Początkowo tekst miał być u mnie, ale z racji zwiększania zasięgów, przenieśliśmy go w inne miejsce. U siebie poruszam bardzo krótko temat trzech wątków, o których wspomnieć na Noisey nie mogłem. Czytaj dalej „SoFlow „Parallels””

Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że będę z przyjemnością pisał o Grusbsonie, to prędzej bym uwierzył w regularną wyższość Tottenhamu nad Arsenalem. I co?
Mój stosunek do Grubsona najlepiej opisywała parafraza (i jednocześnie minimalna zmiana kontekstu) jednej z książek Andrzeja Stasiuka – „jego muza* to jednak strata jest”. W tym momencie warto zaznaczyć, że tylko do momentu premiery Gatunku L, największego dla mnie tegorocznego zaskoczenia w rodzimym rapie.
Czytaj dalej „Grubson „Gatunek L””
Znam milion lepszych sposobów na stratę czasu niż słuchanie nowego albumu Wu-Tang Clanu.
Czytaj dalej „Wyclef Jean „Carnival III: The Fall and Rise of a Refugee””

Trochę sobie poczekaliście na ten tekst, ale chyba warto. Dowiecie się z niego, dlaczego ta płyta nie jest zajebista, jak na samym początku mogło się wydawać, oraz co do powiedzenia na jej temat mają Metro oraz Waco, wydawca albumu. Gotowi na przejażdżkę po Detroit? Jeden wielki mach pewnego zielonego specyfiku i wsiadajcie. Pobujamy się starym Buickiem po wyniszczonym mieście. Czytaj dalej „Metro „Metroville””