Podcast jak klasyczny hattrick?

radio mikrofon

Jakiś czas temu zacząłem się zastanawiać, czemu w Polsce nie przyjęła się na dobre idea podcastów różnej maści. Muzyczne to powinna być czysta oczywistość, ale te piłkarskie? Nie wiem ile ich jest na dobrym poziomie u nas, ale u mnie dwa są stałym punktem, ekhm, programu.

Dobra, powiedzcie ile takich słuchacie i czy przede wszystkim one was interesują? Podejrzewam, że niewielu z was to w ogóle obchodzi (co mnie nawet nie dziwi ze względu na wygodę dostępu do informacji i felietonów w internecie), ja natomiast od czasu do czasu sprawdzam sobie cudowny The Fighting Cock, traktujący oczywiście o Spursach, i „losowo” inne tego typu inicjatywy z Wysp, ale to już mocno nieregularnie. W Zjednoczonym Królestwie jest tego pełno, naprawdę jest w czym przebierać, także kibic dowolnego klubu znajdzie zapewne coś dla siebie (inna sprawa to lokalne periodyki i fanziny, których jest cała masa i są na zaskakująco wysokim poziomie, nawet wśród klubów pokroju Doncaster Rovers).

U nas totalna nisza i w zasadzie zawsze można było liczyć tylko na Radio Brazylia, której i tak częstotliwość ukazywanie się to jedno wielkie „jak mi się zachce”. Trochę szkoda, tym bardziej że poziom prezentowany przez Bartłomieja Rabija jest… nie wiem nawet jak to nazwać, ale nie będzie to wcale nietaktem jak napiszę, że na zachodzie by to wymiatało totalnie. Merytorycznie jest to level chyba nieosiągalny dla nikogo w tym kraju, tym bardziej że facetowi zdarza się nie gadać tylko o południowoamerykańskiej piłce, ale też o takich kwiatkach jak ten poniżej.

No dobra, znajdziecie jeszcze wiele innych ciekawych rzeczy, m.in. o BVB i Kloppie, ale ten podcast musiałem umieścić ze względu na swoją wielką miłość do Budapesztu i całych Węgier (a w ramach ciekawostki i nikogo nie obchodzącego faktu, dodam że pisząc ten post raczę się jednym z węgierskim win, które są zupełnym przeciwieństwem ich browarów…). Sorry, mój blog, więc i prywata musi być obecna.

Całkiem niedawno, bo na oko jakieś dwa tygodnie temu pojawiła się nowa inicjatywa – „Hattrick” (kto pamięta takie czasopismo sprzed kilkunastu lat ma ode mnie olbrzymiego propsa). Za podcastem nie stoi byle kto, bo wszystkie trzy postacie, które biorą w tym czynny udział to jedni z moich ulubionych dziennikarzy sportowych w tym bezpodcastowym kraju. Tomasz Zieliński, Michał Zachodny i Przemysław Zych puścili do tej pory dwa pełne odcinki, a lada moment powinien pojawić się nowy.

Lepiej jak „Radio Brazylia”? Nie, i to z prostego powodu. Tam jest na maksa unikalny i niszowy temat, a tutaj panowie obracają się w bardziej „przyziemnych” sprawach, o których można w zasadzie pogadać z każdym. Też to trzyma poziom, o czym najlepiej świadczyć może to, że czekam po prostu na kolejny odcinek (olbrzymi plus za możliwość downloadu). Kolesie rozmawiają na tyle ciekawie, że ta niecała godzina mija bardzo szybko, ale jest jeden mankament, który rzuca się w oczy zapewne tylko mojej osobie. Mam na myśli okładki, a że jestem estetą, to…

Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że zaczęło się coś dziać i od razu z wcale nie tak małej rury. Pytanie tylko na ile starczy im sił i zapału? Bo jak będzie tak samo, jak z moim odpalaniem podcastu, to może być licho. Czego ani wam, ani im, ani przede wszystkim sobie po prostu nie życzę.

PS

Jak znacie coś ciekawego – dajcie znać.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, pijarowiec, prowokator.