Manic Monday #9: pożegnań czas

mecz

Dziwny to był weekend, w którym nie grały najważniejsze ligi, a „jedynie” reprezentacje (swoją „natywną” pierwszą ligę pomijam, z wiadomych względów). Już dawno z nich wyrosłem, i nie to, że ich nie śledzę. Wręcz przeciwnie. Różnica jest taka, że oprócz polskiej reprezentacji, mało która drużyna potrafi mi dostarczyć emocji w takich rozgrywkach.

Uwielbiam Holendrów, ubóstwiam wręcz Argentynę, mam też jakąś tam sympatię do kilku innych mniejszych drużyn, ale eliminacje to jednak nie ten sam poziom emocji co turniej właściwy. No chyba, że w swojej końcowej fazie czy w barażach, które z reguły są ciekawe i nieobliczalne. Tak samo ciekawe i nieobliczalne, jak pewien miesięcznik, który zakończył swój żywot. Dość szybko, o ile nie za szybko.

Jarałem się „Meczem”. Ponad rok temu, kiedy pojawiał się na rynku, to był strzał w dziesiątkę. Pismo w całości skupione na futbolu z Wysp i co najważniejsze PISMO, a nie jakiś magazyn w formie cyfrowej. Moja miłość do prasy jest cały czas wielka, w miesięcznym budżecie mam odłożone pieniądze na kilka czasopism (zdaje się, że nie wspominałem wam jeszcze o swojej sympatii do „Pixela”, który totalnie mnie zaskoczył i kupił niemalże z miejsca), ale jak pisałem jakiś czas temu w podsumowaniu 2014 roku, owy „Mecz. Magazyn Ligi Angielskiej” wypadł z tego zacnego grona. Powód był prosty. Zmiana profilu.

Też już o tym wspominałem – poczułem się delikatnie oszukany. Pismo nie było już kierowane wtedy do mnie. Swego czasu na oficjalnym portalu magazynu „PSX Extreme”, czyli ppe.pl, była przeprowadzana ankieta, dotycząca poszerzenia działalności serwisu o gry komputerowe. Na serwisie stricte konsolowym, z olbrzymimi tradycjami, rozumiecie? Wyniki były takie, jakich się można było spodziewać – profil pozostał bez zmian, a gry komputerowe zostały dodane tylko do ich wewnętrznej encyklopedii gier. I wilk syty, i owca cała. Można? Tak. Wielka szkoda, że czasopismo Przemka Rudzkiego nie podążyło tym samym torem co owa ankieta, ale czy to by coś zmieniło? Z drugiej strony, nie są znane powody zniknięcia magazynu z rynku. Pojawił się najpierw tweet naczelnego informujący, że będziemy obcowali z białym krukiem, a dopiero później został udostępniony post u Zuckerberga informujący o tym samym (czyli jednocześnie trafiąjący do większego gremium).

Jak już pisałem – nie wiem co stanęło na przeszkodzie dalszego wydawania „Meczu”, ale jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi zapewne o pieniądze. Nie będę się bawił w Sherlocka, dla mnie skończył się on na tych kilku angielskich numerach. Później był już tworem, który został zastąpiony przez przyzwoicie rozwijającą się świeżynkę, jaką jest „Magazyn Boisko”. Nie zrozumcie mnie źle – zmiana profilu zmieniła moje podejście, ale nie na totalnie negatywne. Magazyn był, nie przeszkadzał mi, ale też autorzy nie dostawali moich pieniędzy. Sprawiedliwy układ, byliśmy kwita, ale wieść o jego upadku sprawiła, że zrobiło mi się smutno. Mimo że ostatnie miesiące nie obfitowały w okazywanie sobie sympatii portfelem i wpisami na forach, to jednak wolałem, żeby ktoś miał z tego pożytek i wynagradzał cudzą pracę.

Koniec końców porównanie sytuacji pewnego czasopisma z meczami eliminacyjnymi nie jest wcale takie głupie, mogłoby się wydawać. Tak jak z tymi meczami tych wszystkich Włochów, Szwedów, Czechów czy kogokolwiek tam jeszcze – były, skończyły się i wszystko wraca do normy. Wkrótce nowa kolejka Premier League, Bundesligi, Ligue 1 czy 1 Ligi (w weekend chłopaki grali, a jakże). Wkrótce także nowy numer „Magazynu Boisko”. A „Mecz”? Będę o nim pamiętał, tak samo jak o spotkaniu Portugalii z Serbią. Był, odbyło się, i o.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, pijarowiec, prowokator.