Komentarze trzy i bonus

sad

No dobra. Zapowiadałem, że nie będzie komentarza, a jednak jest.

1. Nie płaczę za Legią

Nie jestem kibicem Legii, jestem wobec niej na maksa neutralny. Tak, jak wobec każdego polskiego klubu oprócz nafciarzy, którzy są z mojego miasta. W rodzimej lidze wyniki poszczególnych drużyn mnie nie interesują, ale w Ekstraklasie chcę oglądać jak najlepszą piłkę. To, że dostaje ją bardzo rzadko, to już inna sprawa.

W pucharach za naszymi jestem zawsze. Nawet za Groclinem byłem. Więc co ze stołecznym zespołem? Nie płaczę z jego powodu, ale jest mi go po prostu szkoda. Tak po ludzku. Klub został ukarany nieadekwatnie do popełnionego błędu i jeszcze przez kilka dni media będą o tym trąbiły. Szkoda tylko, że zrobiła się z tego taka medialna szopka i marketingowcy z PR’owcami szkockimi są naprawdę marni w swoim fachu (albo hołdujemy innym wartościom komunikacji międzyludzkiej).

Błąd ludzki – szkoda. Kara nieadekwatna. Celtic buce największe, bo nie mogę wejść na ich profil na Facebooku, mimo że polubiłem ich na samym początku swojej przygody z FB. Przypomnijcie sobie co o nich pisałem kiedyś.

Dlatego nie płaczę za Legią.

2. Nie płaczę za Robinem Williamsem

Zaczynamy palić internetowe świeczki i przypominać wszystko to, o czym nie mówiło się miesiącami czy nawet latami. Nigdy nie zrozumiem pospolitego ruszenia po śmierci znanej persony.

Williamsa lubiłem i tyle. Kilka filmów z jego udziałem mam w pamięci do dziś i może kiedyś obejrzę znowu. Coś mam nawet na oryginale.

Dlatego nie płaczę za Williamsem.

3. Nie płaczę za Kaenem

Płyt Kaena nie przesłuchałem i nie kwapię się do tego. Dane było mi natomiast usłyszeć jakieś single, których tytułów już nawet nie pamiętam, co doskonale świadczy o ich poziomie. Zdaję sobie sprawę, że raper w masce jest dla kogoś świetnym raperem (chociaż nie mogę tego pojąć i jak się pytam „dlaczego?” to najczęściej słyszę „bo tak”), ale żeby absolutna polska czołówka dissowała kogoś takiego? Kopanie leżącego albo już martwego. Nie znam genezy konfliktu, może ma jakieś głębsze podłoże, ale nie dociera do mnie to, że jeden z moich ulubionych polskich wykonawców nagrywa przyzwoite punche skierowane w personę obdarzoną brakiem jakiegokolwiek talentu muzycznego.

Dlatego nie płaczę za Kaenem.

Bonus: płaczę za Tomb Raiderem

Jeżeli okaże się to prawdą, że najnowszy Tomb Raider będzie tytułem ekskluzywnym dla Xboxa, nawet czasowo, to wtedy zapłaczę i nie będę się wstydził uronić łez jak na prawdziwego mężczyznę przystało. Z poprzednią częścią spędziłem mnóstwo fajnego czasu, bawiłem się doskonale (w przeciwieństwie do wcześniejszych części serii, gdzie dominowały sztuczne cycki i w ogóle były to gry do bani), więc liczyłem na kontynuację w podobnym klimacie. Niestety, ta zła wiadomość o wyłączności Rise of the Tomb Raider na sprzęt Microsoftu uderzyła mnie prawym sierpowym.

Płaczę z bólu i płaczę za tobą, naturalna Laro.

Zdjęcie/photo: Zuhair AlTraifi

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź