Retro #13: W Strefie Jarania i w Strefie Rymowania

dinal w strefie jarania i w strefie rymowania

Najbardziej przereklamowany polski album w historii. Nienawidzę. Gardzę. Śmieje się. $$$*.

Kupiłem chwilę po tym, jak ukazał się kompakt. Kilka lat potem sprzedałem go za duże pieniądze. Bardzo duże pieniądze jak na polski rap album. Nie był mi potrzebny. Wiecie dlaczego? Bo mam od bardzo dawna to:

Czytaj dalej Retro #13: W Strefie Jarania i w Strefie Rymowania

Retro #12: Nia

Blackalicious Nia

Niektórych artystów da się opisać tylko jednym słowem. Nie mam tu na myśli żadnych epitetów, zwłaszcza tych bardziej wulgarnych, bo to one najczęściej występują, ale skupmy się na rzeczownikach (jeśli mam być hipsterem, jak to obwieścił Glamrap, to niech będzie “noun”). W przypadku Blackalicious będzie to chemia.

Pisałem już o tym na fanpage’u, ale nie ma dla mnie drugiej ekipy w Kalifornii, która tworzyła i tworzy hip-hop, który wykracza poza wszelkie ramy w takim stylu i na takim poziomie. Oczywiście, jeśli mam być uczciwym w stosunku do was i siebie, to doskonale zdaję sobie sprawę, że są artyści o wiele ważniejsi na muzycznej mapie tamtego regionu (pierwsze przykłady z głowy to całe N.W.A., Digital Underground czy Cypress Hill, których pozycja jest zupełnie niepodważalna), ale nie zapominajmy, że waga nie jest równa jakości (której też nie odmawiam wspomnianym wcześniej artystom, chociaż… nie zawsze). Jeśli chodzi o nią to Blackalicious nigdy nie zawiedli.

Czytaj dalej Retro #12: Nia

Retro #11: Black Album

jay z black album

Wspomnień czar. Może o kilka dni za późno na opis, bo niedawno obchodziliśmy 11 rocznicę wydania tego dzieła, ale jak wiadomo – lepiej późno niż wcale.

Moment, w którym na rynku ukazywał się kolejny album legendy, był momentem dla mnie magicznym. Oczywiście nie sama premiera Black Album, bo wtedy raczej mało mnie interesowała (tak, naprawdę tak było), ale okres, kiedy pojawił się na rynku. Mniej więcej w tym czasie, zaczynałem swój najlepszy rozdział w życiu, który trwał jeszcze kilka ładnych lat. Masa wspomnień, fantastycznych ludzi i… dobrych płyt. Jedną z nich jest własnie “pożegnalny” album Hovy.

Czytaj dalej Retro #11: Black Album

Retro #10: Triangulation Station

Opio Triangulation Station

Przeglądając, katalogując i oznaczając swoje płyty etykietą “to sell” trochę niesprawiedliwie przypiąłem tę łatkę Triangulation Station. Dla pewności jeszcze posłuchałem i bezpardonowo wróciła w trybie natychmiastowym na półkę.

W Hiero Imperium nie ukazywały się raczej nigdy słabe materiały (wyjątek: Tajaj…), a i przeciętnych było przecież niewiele. Stały, dobry poziom trzymali niemalże wszyscy i ciężko wybrać tego, który swoimi solowymi dokonaniami zdecydowanie wykraczałby przed szereg. No dobra, ja wiem, że większość zaraz powie, że to Del kasował wszystkich i nie tylko w kręgach własnego kolektywu, ale również sporej części zachodniej sceny, ale… Warto zwrócić uwagę na dokonania tych, którzy stali i nadal stoją w drugim szeregu.

Czytaj dalej Retro #10: Triangulation Station

Retro #9: Tellin’ Stories

the charlatans tellin stories

Szarlatany z UK zawsze były z tyłu za pewną dwójką. Naprawdę szkoda, ale… Zasłużenie.

Britpop to całe szczęście nie tylko Oasis i Blur (albo Blur i Oasis jak ktoś woli, bo hierarchizacja tych zespołów może prowadzić do małej wojenki…), ale też cała masa innych świetnych kapel, które nie przebiły się tak mocno do świadomości odbiorców. A przynajmniej obecnie wygląda to tak, że mało kto pamięta o The Charlatans.

Czytaj dalej Retro #9: Tellin’ Stories