Retro #6: Done by the Forces of Nature

jungle brothers done by the forces of nature

Bardzo często wracam do oldschoolu i Golden Age’u. Tego właściwego, a nie wyimaginowanego i przerysowanego na połowę lat 90.

Dobra, jakiekolwiek dywagacje na temat periodyzacji terminu „Złotej Ery” teraz odpuszczam, bo zwyczajnie to tutaj nie pasuje, a kiedyś na pewno zahaczę o ten temat w innym, dłuższym tekście. Niemniej jednak sztandarowym przykładem czegoś ponadczasowego w rapie, czegoś świeżego i na maksa inspirującego jest Done by the Forces of Nature, drugi longplay Jungle Brothers.

Posługując się skalą pitchforkową to tutaj wszystko jest na 10.0. Od w sumie typowej produkcji jak na tamte lata, która jednak zawierała w sobie dużo house’owych elementów (a w ramach ciekawostki dodam, że JB przez niektórych są uważani za pionierów tego podgatunku), zajebistego melodyjnego rapu aż po szatę graficzną, która PODOBNO zyskuje jeszcze bardziej, kiedy widzi się nowe grafiki ze zremasterowanego wydania z 2012 roku. Tak słyszałem, ja jestem posiadaczem tego pierwszego, także wspomniałem tylko w ramach ciekawostki. Nie bierzcie sobie tego do serca.

No ale wydanie jest tu nieważne, bo album po prostu trzeba mieć (chociaż stare brzmienie już trochę razi po uszach). Klasyk klasyków i jak dla mnie zdecydowanie lepszy od również klasycznego i ponadczasowego debiutu – Straight Out the Jungle. Zarówno tamten album, jak i Done by the Forces of Nature posiadają swoiste hymny: chronologicznie „I’ll House You” oraz „What U Waitin’ 4?”. Dodam tylko, że ten drugi jest w moim prywatnym Hall of Fame gatunku, a to już coś znaczy. Typowy imprezowy anthem, którego głównym zadaniem jest kołysać i mu się to udaje z nawiązką.

Mamy niezłych, ale pod żadnym względem wybitnych, raperów, bardzo dobre featy z młodym Q-Tipem i ekipą De La Soul, olbrzymią robotę DJ’a Red Alerta. No i religijne chłopaki – „This album is dedicated to the ONE who created us in his image”. Native Tongues i Zulu Nation były ekstra. Tak jak 1989 w hip-hopie.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź