Plako Wajber „Ambisonia”

W czasach, kiedy rap przestaje być rapem, a kultura czterech elementów jest w zasadzie dla wybranych, trzeba cieszyć się z takich projektów.

Wstyd mi za te całe środowisko rapowe w Polsce. Pojawiła się płyta, która miecie wszystko, co w tym roku wyszło, spokojnie będziemy o niej gadać za kilka lat a tu chuj, dupa i kamieni kupa. 

Pamiętam jak jakiś czas temu Plako Wajber napisał mi, że pracuje nad projektem, który będzie klasykiem, chyba nawet po tym tekście. Byłem ostrożny, brałem na to poprawkę, ale nie tak dużą, jak na, to kiedy Żabson pisał o „dojebanym arcydziele” mając na myśli Internaziomala. W ogóle skumajcie — Plako i Żabson w jednym zdaniu. Abstrakcja.

Przechodząc do rzeczy — Ambisonia (Boże, co za tytuł…) już od oprawy graficznej atakuje tym, co dla mnie najlepsze. Tu każdy moment jest przemyślany, może nie zawsze trafiający w moje gusta, ale na tyle znaczący, że ciężko sobie bez niego wyobrazić całość. Rap, podkłady i DJ-e uzupełniają się wzajemnie i sprawiają, że płyty, a w zasadzie życiówki Plako Wajbera słucha się jednym tchem.

Dla fanów najntisow i mocnych bębnów jest „Gdy byłem mały” z beatem Markowego. Podobnie jest z „Endless” czy „Nucie stabilizacji”, gdzie swoich kilka groszy dorzucają DJ-e: Chederac i Bulb. Imponują Kivi i Fav z dwoma beatami — odpowiednio „Format” i „Sitcom”. To czysty, a zarazem okrutnie brudny brzmieniowo hip-hop. Potężny jest „Zimny prysznic”, gdzie na cloudowym, przestrzennym podkładzie Beatnotize gospodarz brzmi jak ziomuś z Bay Area, który odkrył Soundclouda i się prosił o recki losowych pismaków z Blogspota. Plus ten trapowy, pomysłowy „Kociołek z trapem”, w którym nie wadzi nawet suche „a jak za duży foch to do innej idę po kisiel”, i totalnie oldscholowe, taneczne „W powietrzu” – to są najmocniejsze momenty.

Nie zawsze może być jednak różowo. Szkoda mojego ulubionego „Gdy byłem mały” i kompletnie nieudanego featuringu Numera. Nie zawsze jednak jest tak spoko. Szkoda dobrego rapu gospodarza na zakombinowany, nawet odpychający podkład w „Triggerze”. I… to chyba tyle, więc nie przedłużam i zachęcam do sprawdzenia i zamawiania kompaktu tutaj.

Rating: 4 out of 5.

Autor: Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *