Manic monday #5

one way

Prawie pół roku nie było tekstu w tym cyklu, ale to nic. Jest okazja, żeby nadrobić. „Gdy emocje już opadną / Jak po wielkiej bitwie kurz” śpiewał popularny zespół. Kurz opadł, emocje jeszcze nie.

Może się to wydawać dziwne, ale wolałem… żeby Polska przegrała obydwa najbliższe mecze. Ze Szkotami będziemy jeszcze grali, więc nic nie wiadomo, ale wynik z Niemcami jest już znany. Z mojego „życzenia” nic nie wyszło, ale to w sumie nawet i dobrze. Niech wygrają teraz z Wyspiarzami, moje „plany” i tak legły w gruzach. Dlaczego tak chciałem? Dlaczego chciałem, żeby obecny selekcjoner naszej reprezentacji przegrał? Bo nie widziałem i dalej go nie widzę na tym stanowisku. Nie widzę go jako głównodowodzącego reprezentacji Polski. Chciałem i dalej chcę kogoś z zagranicy.

Nie ufam Nawałce. Sorry, ale nie uważam, że jest to najlepszy polski trener, jak to powiedział jakiś czas temu Zbigniew Boniek. Nie wierzę w to, że jest to persona, która może poprowadzić polskich piłkarzy do sukcesów, a takim z całą pewnością nie będzie awans do Mistrzostw Europy, bo przy takich piłkarzach, regułach i takiej ilości drużyn jest to niemalże jego obowiązek. Jedna droga. Nie wierzę w to, że ten człowiek ma autorytet w szatni, no ale tu mogę się mylić – to są tylko moje domysły. Przyjeżdżają na kadrę goście, których na co dzień trenuje Kloop, Wenger, Guardiola czy Unai Emery. Jak wygląda przy nich Nawałka? Nie wiem, tylko się domyślam.

Puściłem wolne 8 zł. Dzięki, chłopaki!
Puściłem wolne 8 zł. Dzięki, chłopaki!

Determinacja – słowo klucz. Odnoszę wrażenie, że dzięki niej nasi wygrali z odwiecznym rywalem. Tu nie był potrzebny psycholog. Na niektórych przeciwników bardziej się spinamy. Wieczna rywalizacja, tak jak Węgrów z Rumunami lub Anglików z Francuzami.

Przez rok pracy Adam Nawałka nie udowodnił, że zasłużył na to, żeby prowadzić kadrę. Ja nie widziałem postępu. Jeden mecz wiosny nie czyni i odnoszę wrażenie, że piłkarze wygrali go dzięki, jak już wspominałem, własnej determinacji, aniżeli taktyce. No ale panie Adamie… Rób pan swoje, nie zważaj na moje słowa. I tak już zrobiłeś więcej jak Smuda i Fornalik razem wzięci wygrywając ten jeden mecz. Nawet prezencję masz o niebo lepszą, a to również jest ważne. Do historii przeszedłeś i nie musisz się szczycić tym, że miałeś więcej rzutów rożnych jak jeden z twoich poprzedników. Za to ci już dziękuję. Reszta zależy od ciebie. Nie spieprz tego.

PS

Aha, i za to kocham piłkę. Jest nieprzewidywalna, ale ile razy można to mówić?

Zdjęcie/photo: gratisography.com cc0

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź