Podsumowanie 2014: 20-11, czyli prawie im się udało

2011

W niektórych przypadkach było naprawdę bardzo, bardzo blisko. Prawie finałowa dziesiątka. Czytaj dalej „Podsumowanie 2014: 20-11, czyli prawie im się udało”

Podsumowanie 2014: 30-21, czyli stawka gdzieś w środku

3021

Środkowa część podsumowania. Kilka przetasowań odbyło się jeszcze kilka godzin temu, przed ostateczną publikacją. Niektóre z wielki bólem serca. Czytaj dalej „Podsumowanie 2014: 30-21, czyli stawka gdzieś w środku”

Podsumowanie 2014: 40-31, czyli jeszcze lepiej jak poprzednio

4031

Część druga mojego prywatnego podsumowanie 2014 roku. Doskonałego, przypominam.
Czytaj dalej „Podsumowanie 2014: 40-31, czyli jeszcze lepiej jak poprzednio”

Podsumowanie 2014: 50-41

5041

Lecimy tutaj. Zaczynam podsumowanie minionego roku. Dzisiaj część pierwsza, a w niej miejsca 50, 49, 48, 47, 46, 45 , 44, 43, 42, 41, a żeby było prościej to po prostu miejsca od 50 do 41. Czytaj dalej „Podsumowanie 2014: 50-41”

Retro #12: Nia

Blackalicious Nia

Niektórych artystów da się opisać tylko jednym słowem. Nie mam tu na myśli żadnych epitetów, zwłaszcza tych bardziej wulgarnych, bo to one najczęściej występują, ale skupmy się na rzeczownikach (jeśli mam być hipsterem, jak to obwieścił Glamrap, to niech będzie „noun”). W przypadku Blackalicious będzie to chemia.

Pisałem już o tym na fanpage’u, ale nie ma dla mnie drugiej ekipy w Kalifornii, która tworzyła i tworzy hip-hop, który wykracza poza wszelkie ramy w takim stylu i na takim poziomie. Oczywiście, jeśli mam być uczciwym w stosunku do was i siebie, to doskonale zdaję sobie sprawę, że są artyści o wiele ważniejsi na muzycznej mapie tamtego regionu (pierwsze przykłady z głowy to całe N.W.A., Digital Underground czy Cypress Hill, których pozycja jest zupełnie niepodważalna), ale nie zapominajmy, że waga nie jest równa jakości (której też nie odmawiam wspomnianym wcześniej artystom, chociaż… nie zawsze). Jeśli chodzi o nią to Blackalicious nigdy nie zawiedli.

Czytaj dalej „Retro #12: Nia”