Prosto jeden. Deszczu Strugi

prosto mixtape deszczu strugi

Całkiem niedawno swoją premierę miała kolejna już część mixtape’ów od Prosto. Na mój opis wrażeń z nią związanych i rozdawnictwo płyt przyjdzie jeszcze czas (lada moment, słowo), ale… prześledźmy najpierw moje uczucia związane z trzema poprzednimi woluminami. Naturalnie zaczynamy od…

Jakżeby inaczej – jedynki, ale zanim zacznę o niej opowiadać to warto poświęcić chwilę refleksji na to, gdzie było Prosto pod koniec 2006 roku, a gdzie jest teraz. Zwróćcie uwagę jak zmieniło się postrzeganie wytwórni i w ogóle samego brandu przez osoby nie do końca (o ile w ogóle) związane ze środowiskiem hip-hopowym. Może się wydawać, że oficyna Sokoła wydawała wtedy materiały dla niezbyt wymagających słuchaczy, a tymczasem na przestrzeni kilku lat muzyka sygnowana charakterystycznym logotypem weszła na, ekhm, „salony”. Nie takie typowe, bo z dala od wątpliwej jakości celebrytów, ale przybliżyła się znacznie do bardziej wymagającego słuchacza i osoby, która z pogardą mogła patrzeć na wyczyny np. THS Kliki. Temat na dłuższą refleksję i być może nie omieszkam się go kiedyś tam poruszyć, a tymczasem staram się przypomnieć co ja robiłem w 2006 roku…

U mnie się wtedy działo, bo lata 2004-2006 to być może najfajnieszy okres w moim życiu. Fantastyczne dwa turnieje piłkarskie, powoli zaczynające się uginać od płyt półki oraz wyszukiwanie informacji o nich nie tylko w internecie, ale i jeszcze w prasie. Nie pamiętam dokładnie jak natrafiłem na informację o pierwszej kompilacji Prosto, nad którą czuwał Deszczu Strugi, ale wiedziałem że chce ją kiedyś zdobyć.

Pierwszy raz Prosto Mixtape widziałem na sklepowym półkach w którymś z warszawskich Media Marktów, ale wtedy jeszcze nie miałem wystarczającej ilości gotówki, żeby nabyć płytę, a i przyznam że nie była jakimś specjalnym priorytetem dla mnie. Zakupiłem w ciemno w jednym z płockich sklepów płytowych, bez dogłębnego odsłuchiwania singli, kilka tygodni po premierze. Pochwalę się, że jednocześnie moim łupem padło wtedy It Takes a Nation of Millions to Hold Us Back wiadomo kogo (które notabene długo się u mnie nie postało, ponieważ zakupioną wtedy reedycję z 2000 roku wymieniłem na pierwsze wydanie). Okej, ale czy miałem jakieś oczekiwania? Tak – wobec kilku ksywek, bo reszta mnie najzwyczajniej w świecie nie obchodziła i co najciekawsze… to właśnie m.in. tacy jak oni byli autorami najciekawszych dla mnie kawałków na płycie.

Do tej pory moją ulubioną produkcją z tejże płyty jest „Nic Straconego” Fundacji nr 1. O ile można mieć jakieś „ale” do wersów się tam pojawiających, to już żadnych zastrzeżeń nie można mieć do jednego z najbardziej niedocenianych (i jednocześnie tych, którzy nie wykorzystali do końca swojej szansy) polskich producentów w ogóle: Kuby O. Świetny, elektroniczny beat stał się dla mnie taką samą wizytówką płyty jak jej prowadzący – Kaczy i Popek. Może nie są asami na tym polu, ale tworzą klimat dla pozostałych gości, którzy nie są przypadkowymi gośćmi. Sokół, Wigor, Fu, Małolat, Ero, panowie z Hemp Gru czy nawet Chada z Peją w jednym kawałku to cała ówczesna uliczna śmietanka na całkiem niezłych beatach. Waco, Czarny, Zjawin, Magiera, Korzeń (gdzie jesteś?). Jest/było dobrze.

Trochę dziwnie mi pisać o tym, że warto sięgać po pierwszą część mixtape’ów od Prosto, ale… tak jest. Nie z racji poziomu, bo ten jeszcze nie jest za wysoki, a raczej sprowadza się do bardzo średnich stanów tamtych lat, ale pamiętajcie że macie możliwość obcowania z… historią. Nie wydaje mi się, żeby brzmiało to teraz zbyt górnolotnie, ale kto wie jakby dalej wyglądało samo Prosto bez tej płyty? Płyty, która była inna niż wszystkie i doczekała się trzech kolejnych części, o wiele lepszych od niej. Ostatni duży materiał od ważnej postaci dla polskiego rapu – DJ’a Deszczu Strugi to też jakaś tam rekomendacja.

PS

A jeśli oglądaliście w tamtych czasach „Ziomka” to duże 5. Konfrontacja na jednym tracku Sokoła, Ostrego i Donguralesko była wydarzeniem nie bez patosu w 2006 roku.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

1 komentarz

Zostaw odpowiedź