Manic sunday #12: 20 lat później

wisla stomil

Rok 1995. Rok 2015. 20 lat różnicy. Znowu ten Stomil. Nie tylko. Krótkie zdania.

Ostanie mecze sezonu 1994/95. Petrochemia gra na wyjeździe ze Stalą Mielec, a Stomil u siebie z Rakowem. Zespół z Płocka nie może przegrać, Raków nie może wygrać i to nafciarze zostają w pierwszej lidze.

Na stronie Wisły napisane jest coś takiego:

Debiut Wisły i Stomilu w ekstraklasie, to bezbramkowe remisy w bezpośrednich starciach. Sezon ten zakończył się dla nas tragicznie, acz w okolicznościach, o których do dziś nie zapomniano. Chodzi o ostatnią kolejkę z 14.06.1995 r. kiedy to porażka Stomilu u siebie z grającym pół godziny w osłabieniu Rakowem Częstochowa (potrzebującym wygranej, gdy olsztynianom wystarczał remis, który dawał utrzymanie także Petrze) spowodowała naszą degradację.

 

Opisane wyżej okoliczności rzuciły długi cień na, zwłaszcza kibicowskie (i tak kiepskie), stosunki Płock – Olsztyn, a w naszym Klubie czekano z niecierpliwością na możliwość do rewanżu.

 

Okazja nadarzyła się jesienią 1996 r., kiedy to ekstraklasowy Olsztyn, przyjechał do drugoligowego Płocka po spokojne zwycięstwo w Pucharze. Wizyta pewnego siebie trenera Bogusława Oblewskiego i jego ekipy na naszym stadionie zakończyła się kompromitacją. Zanim fani z Olsztyna zajęli miejsce na sektorze ich zespół przegrywał już 0:2 i jak powiedział po meczu Andrzej Przerada – stomilowcy dopiero wtedy „wypluli gumę”. Ostatecznie goście wyjechali z Płocka z bagażem 4. bramek, a nasze trybuny, wypełnione ok. 12tysięczną widownią długo szalały z radości, bo nic tak nie smakuje jak pokonanie „niezbyt” lubianego rywala.

Bogusław Cygan z mieleckiej drużyny, który został królem strzelców, strzela bramkę na 1:0. Kilkanaście minut później wyrównuje Rafał Siadaczka i taki wynik utrzymuje się do końća. Plan został zrealizowany w 50%, ponieważ… Stomil przegrał u siebie. Miejskie legendy mówią o spółdzielni kilku zespołów i korupcji. Ile w tym prawdy? Nie wiadomo. Z pierwszą ligą żegnają się Warta Poznań, Ruch Chorzów, Stal Stalowa Wola i Petrochemia, która miała taką samą liczbę punktów jak olsztyński zespół. Bilans bramek: 35-43 i 35-40, dwa mecze bezpośrednie po 0:0. Najwyższa klasa rozgrywkowa została na Warmii.

Ostatnie mecze sezonu 2014/15. Wisła gra u siebie ze Stomilem, a Termalica podejmuje Pogoń Siedlce. Zespół z Płocka musi wygrać, Termalica nie może wygrać i wtedy nafciarze dalej walczą o awans do Ekstraklasy.

Emil Drozdowicz walczył o koronę króla strzelców i ustrzelił dwie bramki. Termalica wygrała, jest pewna awansu. Wisła zremisowała u siebie ze Stomilem. Nawet nie byłem na meczu w obawie o swoje zdrowie psychiczne. Jak się okazało – słusznie. Wielka szkoda, historia lubi się powtarzać, w tym przypadku dwukrotnie. Pierwszy: Olsztynianie znowu poniekąd przeszkodzili w osiągnięciu celu (zakładając, że Nieciecza jednak traci punkty). Drugi: Stefańczyk znowu strzelił bramkę z wolnego, ponownie Stomilowi.

Teraz nie ma napastników. Nie było ich cały sezon. Najlepszy z nich strzelił 3 bramki. Zaraz może nie być drużyny. Nie było jej od lat. Najlepsi odejdą i powątpiewam, że da się ich zastąpić szrotem, który jest na rynku.

To jak będzie w następnym sezonie?

PS

Tak pięknej grafiki piłkarskiej dawno nie widziałem, więc tutaj olbrzymi plus dla Wiślaków…

Zdjęcie: wisla.plock.pl

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź