Kali x Magiera „Chudy Chłopak”

Korzenie, progres, klasyk.

Kali tak hardkorowy nie był już dawno. Wiadomo – policja, prokurator i konfidenci nie są tu mile widziani, ale w tym roku NIKT tak dobrze nie opowiadał o swojej młodości. W dodatku w stylu takim, który na łopatki kładzie tych, którzy zaszczepili u sympatycznego kolesia miłość do rapu, większość klasyków ulicy sprzed 20 lat i swoją poprzednią płytę V8T, do premiery Chudego Chłopaka przecież najlepszą w karierze. Bo wiecie – takie storytellingi jak „Hamlet” to tylko u największych.

Ale K4liona uskrzydliło nie tylko dobre ziółko. Króluje też Magiera, oczywiście „ponownie” w życiowej formie. Balansujący pomiędzy DJ-ami Muggsem („Mary Jane”) a Premierem („Lost Boys”), gdzieś tam nawet zahaczając nawet o innego dejota, Vadima w „Unplugged”. Z pomocą przychodzą również Flip i Feel-X oraz kilku gości, z których największe propsy lecą w stronę Borixona i Wojtasa.

Wielka płyta rapera, któremu wierzę w każdym numerze. No i przede wszystkim autora największego progresu w dziejach polskiego rapu. Niesłychane.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź