„Zaczęło się od dziwnych rzeczy, ty­pu Vanilla Ice, Ice MC”

Kaliber 44 poza środowiskiem hip-hopowym był olbrzymią ciekawostką. Stary wywiad z „Tylko Rocka” z 1997 roku tylko to potwierdza.

Niedawno na blogu książki – prasa – zdjęcia (chyba dobrze napisałem, bo adres domy jest inny, równie dziwny – „tesinblog”) pojawił się przedruk wywiadu Bartka Koziczyńskiego z Kalibrem 44, który ukazał się w 1997 roku na łamach „Tylko Rocka” (obecnie „Teraz Rock”).

Inaczej rozmawia się z zespołem w obskurnej pizzerii, kiedy muzycy błyskawicznie pochłaniają kolejne kęsy, od czasu do czasu generując jakąś wypowiedź. Inaczej w domu prywatnym, gdzie ar­tysta leży wygodnie na swojej kanapie i spowia­da się niczym u psychoterapeuty. Ale z przypad­kiem takim, jak Kaliber 44 nie miałem do czynie­nia nigdy. Bo nigdy jeszcze nie oglądałem koncer­tu? próby? czy jak to chcecie nazwać, w pokoju gościnnym mieszkania w bloku…

NAJPIERW JEDNAK BOHATEROWIE WIECZORU ZASIEDLI WOKÓŁ MOJE­GO DYKTAFONU. Mag Magic – wyglądający na najstarszego z nich (wyglądający) starannie do­biera słowa, mówi wolno i poważnie. Lord MM dAb – to ten z dłuższymi włosami, wtrącający szybko swoje kwestie. Ś.P. Brat Joka, z uśmie­chem nie schodzącym z twarzy i najbardziej chy­ba z całej trójki wygadany.

Fajna kapsuła do czasów, których już nie ma, kompletnie innego klimatu i rodzącej się sceny. Zachęcam do lektury całości, niżej zaś najciekawszy dla mnie fragment.

Czyżby więc język polski nie nadawał się do rapowania?

Magic: Ależ oczywiście, że się nadaje. Uważam, że brzmi zajebiście.

dAb: Trzeba go tylko odpowiednio wykorzystać, nie próbować na chama wstawiać angielskich akcentów, czy słów ty­pu „motherfucker”. To jest bez sensu, bo w momen­cie kiedy najważniejszy jest tekst, to jak można mieszać tak, żeby ludzie go nie rozumieli? Ja się staram mówić „magmą” tak, żeby to było czytelne.

Wielu ludzi skarży się jednak, że nie rozumie­ją ich przekazu werbalnego…

To jest dziwne, że jedni zarzucają nam nieczytelność, a drudzy zbytnią czytelność – mówi Joka. Ostatnio ktoś w telewizji powiedział, że „Księga tajemnicza” wcale nie jest taka tajemnicza, bo od razu wiadomo o co chodzi. Ale wygląda na to, że w ogóle mało kto wie, o co chodzi.

W swoich tekstach poruszają tylko te tematy, które dotyczą ich osobiście. Nie udają, że są gangsta, bo w młodości mieli na strychu kontakt ze strzelbą dziadka.

Joka: Wszystko, o czym pisze­my jest prawdziwe, są to refleksje, które nasunęły się pod wpływem czegoś. Jest tyle rzeczy dookoła, o których można rymować, że nie ma sensu wycią­ganie klimatów gangsterskich na przykład. Nie ma też sensu atakowanie innych kapel – scena hip-hopowa dopiero się rodzi, po co na siebie nadawać?

Zachęcam do lektury całości — linkuję. Akurat nie mam tego numeru „Tylko Rocka”, ale za jakiś czas zeskanuję i wrzucę inne teksty związane z rapem, które pojawiły się w tym czasopiśmie (dorzucę też co z „Bruma”).

A co do debiutanckiej płyty K44 – Księgi Tajemniczej. Prolog. No ciężko się teraz tego słucha, okrutnie się zestarzała, czego nie mogę napisać o W 63 minuty dookoła świata i zbierającej coraz większą moją sympatię 3:44. Do Ułamku tarcia nie wracam w ogóle, szkoda czasu, mimo że kiedyś chwaliłem.

Autor: Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *