Electric Wire Hustle „Electric Wire Hustle”

Electric Wire Hustle

Co jak co, ale ja uwielbiam po prostu do nich wracać. I nader często to robię. Czasami odnoszę wrażenie, że za często.

O najnowszym dziele kolesi z Nowej Zelandii (podobno piękny kraj, mam zamiar kiedyś się wybrać na wycieczkę, ale wiecie jak to jest) pisałem całkiem niedawno. Wystawiłem oczywiście pochlebną ocenę, bo jakżeby inaczej? Z debiutem jest podobnie, a nawet lepiej.

Czytaj dalej „Electric Wire Hustle „Electric Wire Hustle””

Czarny HIFI „Nokturny i Demony”

czarny nokturny

Jednym z największych zakupowych błędów 2012 roku było to, że nie kupiłem Niedopowiedzeń Czarnego w preorderze z dodatkowym CD. Do tej pory nie wiem jaki jest poziom bonusowego krążka. Żeby sytuacja się nie powtórzyła, złożyłem zamówienie przedpremierowe na Nokturny i Demony. Nie wiem czy była to dobra decyzja…

Czytaj dalej „Czarny HIFI „Nokturny i Demony””

Jungle Brothers „Done by the Forces of Nature”

jungle brothers done by the forces of nature

Bardzo często wracam do oldschoolu i Golden Age’u. Tego właściwego, a nie wyimaginowanego i przerysowanego na połowę lat 90.

Dobra, jakiekolwiek dywagacje na temat periodyzacji terminu „Złotej Ery” teraz odpuszczam, bo zwyczajnie to tutaj nie pasuje, a kiedyś na pewno zahaczę o ten temat w innym, dłuższym tekście. Niemniej jednak sztandarowym przykładem czegoś ponadczasowego w rapie, czegoś świeżego i na maksa inspirującego jest Done by the Forces of Nature, drugi longplay Jungle Brothers.

Czytaj dalej „Jungle Brothers „Done by the Forces of Nature””