Boogie Down Productions „Edutainment” (1990)

Czwarty album KRS-One’a to afrocentryczny wykład, który okrutnie się zestarzał. Grunt, że nie w treści.

Właśnie, KRS-a, czort z tym D-Nice’em. Wróciłem do Edutainment tylko dlatego, żeby upewnić się, czy warto uzupełnić sobie wolne miejsce przy literce „B” na półce z płytami. I po jednym odsłuchu po kilku latach przerwy stwierdziłem, że zwyczajnie szkoda mi kasy. Teacher bez „r” jak psikutas bez „s” na końcu, czyli mądrzenie się z automatami perkusyjnymi w tle (absolutnie najgorszy „Ya Know the Rules”), ale za to z „Love’s Gonna Get’cha (Material Love)”, gdzie na beacie rządzi Pal Joey, house’owy producent, który romansował z wczesnym boom bapem. Wypatrywanie przez lunetę Jamajki w „100 Guns” też mi się podoba, a już w ogóle na maksa cenię „Breath Control II”. Słabiutko wypada „The Kenny Parker Show”. Niby show, a jednak Płocka Noc Kabaretowa. Nie, dzięki, wolę jednak trzy poprzednie płyty Boogie Down Productions, szczególnie Ghetto Music: The Blueprint of Hip-Hop. Też proste w brzmieniu, ponad 30 lat po premierze równie archaiczne, ale bardziej wciągające.

A i tak w końcu kupiłem. Lubić nie muszę, ale mieć trzeba.

Rating: 3 out of 5.

Autor: Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.