Suma wszystkich dobrych rzeczy. Rune(s) recenzja plus konkurs

Dobrego jazz rapu nigdy za wiele, a zwłaszcza w tak zaskakującym wykonaniu kolesia, który pozamiatał pewien „konkurs”. Szkoda tylko, że takiej muzyki niewielu w Polsce w ogóle szuka…

Dzisiaj sobie wróciłem do The Underground Science Mass Influence, jednej z najciekawszych undergroundowych płyt końca lat 90., i… nawet nie zdajecie sobie sprawy, jaka to jest zajebista płyta. Przynajmniej momentami, bo część albumu (na szczęcie niewielka, uff…), średnio mi podchodzi, ale z całą odpowiedzialnością mogę nazwać dzieło chłopaków z Atlanty małym klasykiem. Oczywiście podziemnym i takim, który w ogóle się nie zestarzał – przecież takie „Life to the MC” i „Clown Syndrome” wymiatają do tej pory.

Klasykiem nie będzie za to Rune(s) The Blu Mantica i HAARPAGANS, ale w pewien sposób przypomina to status wspomnianego dzieła kolesi z Atlanty. Kto ma posłuchać ten to zrobi i zapewne będzie zadowolony, bo w swoim założeniu, taki to jest projekt. Ma przynieść dobry fun i feeling, relaks i wyrzucenie wszystkich trosk. Nie ma na niej ciężkich treści, bo one nie są nikomu potrzebne, tak samo, jak niepotrzebna będzie ta epka przeciętnemu słuchaczowi.

Na początku musiałem dać trochę tych porównań, ale wcale nie wzięły się one przypadkowo, bo chłopaki czerpią garściami od najlpeszych. Prosty matematyczny wzór mówi o sumie brzmień The Roots circa 2006, Georgii Anne Muldrow z ostatnich quasi psychodelicznych dokonań z Declaimem oraz OutKastów z wysokości Aquemini. Teoretycznie jest to przepis na sukces, ale ci, którzy dobrze znają te inspiracje, nie znajdą tutaj żadnych zaskoczeń, chyba że za fajny koloryt uznają trochę improwizacji w znakomitym skądinąd „Testify!”.

Czym w zasadzie jest Rune(s)? Oprócz tego, że jest to koncept „5 musicians and 1 mic”, jest przede wszystkim tym, czego najbardziej brakuje mi na polskiej hip-hopowej scenie, czyli połączeniem zajebistego rapu The Blu Mantica, który dobrze potrafi bawić się swoim wokalem, a także pięknie i płynnie przechodzić z melorecytacji do śpiewu („Tears of the Sun”), z niezłymi jazzowymi beatami bez wyraźnie zaznaczonej sekcji. Co ważne to w przeciwieństwie do np. albumów Eskaubei i kwartetu Tomka Nowaka, jest tutaj o wiele więcej elektroniki i syntezatorów, które to rodzą od razu dobre skojarzenia właśnie ze wspomnianym wcześniej dziełem Andre3000 i Big Boia.

Muzyka jest niezła, ja w zasadzie nie mam się do czego przyczepić, chyba że do ostatniej ciężkiej fazy „Tears of the Sun”, ale kompletnie zaskoczyła mnie realizacja nagrań. Naprawdę, jak na podziemne wydawnictwo to BRZMI świetnie. I to jest właśnie największa zaleta tego dobrego fusion, które stanowi dobre pole do popisów najbardziej „rozsądnej” propozycji ostatniej edycji Młodych Wilków. Wiecie, być może to najbardziej kompletny raper, który obecnie przebywa w Polsce i w momencie, kiedy na początku „Rune” mówi, żebym się zrelaksował, to ja mu wierzę i to po prostu robię. W tym powinna tkwić siła każdego dobrego MC i nawet pomijając kompletnie niepotrzebne „Phone Home”, które to tylko zyskałoby na rozciągnięciu tego w formę pełnego numeru, to ja go kupuję.

Oczywiście w Stanach jazz rap ma się świetnie, ale jak może być inaczej, skoro rynek jest kilkukrotnie większy? Takie Rune(s) może i krótkie, ale przynajmniej te 20 minut wydaje się na ten moment optimum, które nakazuje wypatrywać pełnoprawnego LP. No i przy okazji może pomyślą o jakimś DJ-u?

7

Konkurs, tak przy okazji…

Może okazać się, że nie znajdziecie nic lepszego w 2017 w Polsce w tym klimacie od Rune(s), więc warto ją mieć na swojej półce. Jeśli chcesz mieć taki album to wysyłasz mi maila z krótkim opisem (max. 500 znaków, nie przemęczaj się) ulubionej jazz rapowej płyty. Jak mnie do tego przekonasz, to wysyłam ci album, w dodatku podpisany przez chłopaków. Czas do 8 grudnia.

Drugi sposób jest jeszcze prostszy, bo wystarczy jutro, czyli 6 grudnia, śledzić moje Insta Stories. Tam powiem, w jaki sposób można stać się posiadaczem tej sympatycznej epki.

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź