Napisać wam, że odkryłem winyle na nowo? Nie, bo byłaby to totalitarna ściema, ale jeden fakt jest taki, że uświadomiłem sobie jedną rzecz jeszcze mocniej. Każdy powinien wiedzieć, że pliki są jednak lepsze niż jakieś tam wyryte rowki dostępne za gruby hajs. Czytaj dalej „Winy: lowe czy love”
VA „Polo House – A Look Into The Bowels Of The Polish House Underground”

Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek tytuł posta na goodkidzie był aż tak długi. Nie przypominam sobie także, żebym kiedykolwiek miał taki problem z wystawieniem oceny końcowej. Znowu z Polakami tak wyszło. Czytaj dalej „VA „Polo House – A Look Into The Bowels Of The Polish House Underground””
Voitek Noir „Into the Wild”

Najbardziej londyńsko-polska płyta w ogóle? Na bank nie, ale musicie mi wierzyć, że mało która oddaje klimat ulic i sklepów płytowych stolicy Wielkiej Brytanii tak jak Into the Wild Czarn…, tzn. Voitka Noira. Czytaj dalej „Voitek Noir „Into the Wild””
Chonabibe „Panoramy”

Koniec października to nie jest najlepsza pora na poznawanie się z Chonabibe. Tak u mnie wyszło, a trochę szkoda, bo maj byłby zdecydowanie lepszą opcją. A jeśli nie maj to? Czytaj dalej „Chonabibe „Panoramy””
Roni & SoundCut „Jesień/Zima”
Żeby ktoś miał lepiej, ktoś musi mieć gorzej. Z tym pierwszym akurat wypadło na mnie. Ja słucham tego od jakiegoś czasu, a wy od niedawna. O ile w ogóle słuchacie, łobuzy… Czytaj dalej „Roni & SoundCut „Jesień/Zima””
Grabson „Credo”
Superlativez najfajniejsze może nie jest, ale ma prawie wszystko, żeby stać się najciekawszym podziemnym labelem. Wystarczy ulepszyć działania promocyjne i dobrać lepszych artystów. Ani ze mną, ani z Grabsonem nie jest im teraz po drodze. Czytaj dalej „Grabson „Credo””
Fonetyczna Estrada #7: nostalgia
Podczas robienia małego researchu, potrzebnego do stworzenia tej części moich przygód z Fonoteką, natrafiłem na bardzo złe rzeczy. W tym momencie jestem na maksa poważny i wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Że musiało się to przydarzyć własnie przy części oznaczonej numerkiem 5…
Czytaj dalej „Fonetyczna Estrada #7: nostalgia”
Dzień, w którym vibe narodził się na nowo
To wcale nie jest tak, że jakaś suka chciałaby ten vibe zabić. Wręcz przeciwnie. 22 października roku 2012 ten narodził się na nowo. Otworzył nowy rozdział w historii rapu czy się to komuś podoba, czy też nie. Ja z reguły jestem „anty”, no ale ludzie kochani – chociaż raz się szanujmy. Czytaj dalej „Dzień, w którym vibe narodził się na nowo”
Samolotowy jazz
Jedna z bardziej przyjemnych tegorocznych niespodzianek. Niestety – zarazem jedna z najtrudniejszych i wcale nie pod względem jej interpretacji, ale możliwości pokonania innych problemów.
Czytaj dalej „Samolotowy jazz”
DJ Taśmowo-winylowa relaksacja
Można pomyśleć, że za dużo ostatnio tu się pojawia wpisów o mixach. Przecież Fonoteka i te sprawy. Dzisiaj jest jednak okazja, bo był to pewien październikowy dzień roku 2006. Czytaj dalej „DJ Taśmowo-winylowa relaksacja”







