Słucham ciszy

practice the art of silence

Cofnijmy się wstecz… Źle, tak się nie mówi, a już na pewno nie pisze. Przenieśmy się do czasów, które są nazywane złotymi w polskim rapie. Była taka ekipa, która była grubo ponad ówczesny stan, a jej lider był wiodącą postacią na żelaznym klasyku polskiej muzyki. I kilku innych projektach. Dobrze się zapowiada, co nie, robaczki?

Światła Miasta Grammatika to może nie kamień milowy w historii polskiego rapu, ale na pewno album, który znacząco wpłynął na niektórych i prezentował niebotyczny poziom względem reszty skostniałej wówczas sceny (zresztą, niewiele się zmieniło pod tym względem od tamtej pory). Doskonałe beaty, świetne teksty i kolesie, którzy nie do końca potrafili rapować. No, ale nieważne. Eldo, Jotuze, Noon i Ash. Pierwsza trójka jest powszechnie znana, więc nie ma sensu się rozpisywać (Noonie wróć, błagam i skomlę na kolanach). Chciałbym trochę przyjrzeć się temu ostatniemu i jego macierzystej formacji, która zwała się TrzyStyle.

Słucham ostatnio dużo rodzimego rapu, odświeżam sobie klasykę i przypominam zaginione skarby, które kiedyś tam zdobyłem w niewiadomy sposób. Na swojego iPoda wrzuciłem sobie Odgłosy Ciszy – ostatni projekt składu (nie dam sobie uciąć ręki, ale chyba rezydowali w Koninie), w którym główną rolę odgrywał właśnie Ash. Przypomniałem sobie, że kiedyś w „Ślizgu” była nawet krótka wzmianka na temat zespołu, więc postanowiłem odnaleźć tekst, który był dziełem Flinta. Chciałbym przytoczyć jeden, znaczący wiele, cytat: „Nie na darmo w końcu Eldo wciągnął chłopaka znikąd do składu Grammatika, by ten mógł się pokazać i rozwinąć, a Pezet z Noonem zaprosili go na swoją pierwszą wspólną płytę. Bez niego Muzyka Klasyczna, a zwłaszcza Światła Miasta, gdzie jego udział był przecież znacznie obszerniejszy, nie byłyby tak wyjątkowe”. Mocne i prawdziwe.

Okej, zajmijmy się jednak TrzemaStylami. Nie mogę do końca zrozumieć, dlaczego cudowny, aczkolwiek archaicznie dzisiaj brzmiący, ostatni album grupy jest kompletnie pomijany w jakichkolwiek zestawieniach. Nawet tych najbardziej niedocenionych płyt. Tekstowo i muzycznie to nieznacznie niższy poziom od tego, który w 2000 roku zaprezentował skład z Bemowa.

odgłosy ciszy
Taką okładkę znalazłem w sieci. Czy taka była naprawdę czy to po prostu fanowski art?

Jedyny mankament, który posiadają Odgłosy Ciszy to słaby master. Ciężko się teraz tego słucha, ale wystarczy wsiąknąć w klimat i, możecie wierzyć lub nie, odpływacie na długie godziny. Bardzo dobre, momentami wręcz wybitne liryki raperów, z których na pierwszy plan oczywiście wysuwa się były członek Grammatika. Nie można jednak powiedzieć, że Zając był słaby. Nic z tych rzeczy – był rewelacyjny. I doskonale wpasowali się w podkłady, bardzo podobne do tych zaserwowanych przez Noona w czasach EP, za które odpowiadają FWC, GDM’a (obecnie znany jako Tom Palash) i sam Ash. Melancholia i klimat – słowa klucze. Cudowna wycieczka wgłąb zapisanych długopisem kartek.

Wielka szkoda, że tak ciężko znaleźć jakiekolwiek informacje na temat grupy. Trzy materiały, które ciężko znaleźć nawet w sieci, brak jakiś sensownych wzmianek czy biografii członków itd. Pojawiły się różne plotki apropos wydania legalnego materiału. Jedne mówią o tym, że pewien wydawca chciał podpisać kontrakt tylko z Ashem, na co podobno nie zgodził się sam zainteresowany, inne natomiast, że inny z wydawców nie stawił się na rozmowę w sprawie omówienia szczegółów. Ile w tym prawdy? Nie wiadomo.

Jeśli jaracie się Eldoką i tego typu klimatem, są to produkcje dla was. Jeżeli nie, to sprawdźcie tylko po to, żeby się dowiedzieć jak wyglądał najwyższej jakości underground na początku zeszłej dekady w Polsce. I kto wie czy brak legalnego materiału TrzechStyli nie jest największą stratą dla naszego hip-hopu. Pytanie co byłoby lepsze: lepiej dopieszczone Odgłosy Ciszy czy kompletnie nowy materiał? Nie dowiemy się tego już nigdy, a szkoda.

PS

A w ramach ciekawostki sprawdźcie sobie tę audycję (podcast z 30.04.2012 r.) w Radiu Konin, w której gościem był właśnie Ash. Prowadzącym „Grasujemy w Chaszczach” był… jego brat.

Zdjęcie główne/main photo: Gaertringen via pixabay CC0

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, pijarowiec, prowokator.