Klaus Layer „Da Master” / „Morning Rider”

Niemiec prezentuje nowy, podwójny singiel. Poza Redef, ale ciągle w swoim stylu.

Nie oglądam zbyt ochoczo klipów, ale „Eternal Visions”, zgrabne połączenie singli „Da Master” i „Morning Rider” w jedną całość, zdecydowanie zyskuje wraz z obrazem. Brakuje tutaj tylko ryku lwa, napisu Metro-Goldwyn-Mayer na początku i dającej oznaki zużycia taśmy filmowej.

Osobiście bardziej preferuję ten drugi – „Morning Rider” – psychodeliczną wersję Klausa, trochę dziecka kwiatów z przygaszającym petem i relaksem na łące. Jednak roztańczone, wręcz stworzone dla B-boyów „Da Master” też jest niczego sobie. Stylowe i niezamulające lo-fi z ostnostalgie w tle ma się znakomicie.

Czekam na całość, LP Eternal Visions pod koniec września, ale zakładam, że może pobić tegoroczne EXPEDITion 100 Vol. 1: Figub Hadzi-Jusuf jego ziomeczka Figuba Brazlevica. A to już zapewne poziom Society Collapse, jak nie ich wspólnego Slice of Paradise. Zajebisty singiel z jeszcze lepszym obrazem, jestem kupiony na maxa.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź