Co robić w Płocku?

Płock wzgórze tumskie

Dwa festiwale, na które wybiorę się z przyjemnością, zbliżają się wielkimi krokami. Mam na myśli oczywiście Audioriver oraz Polish Hip Hop TV Festival. Z racji tego, że jestem typowym lokalsem, znam miasto jak własną kieszeń, to przygotowałem mały przewodnik dla przyjezdnych. Gdzie zjeść, gdzie się napić, co robić w wolnym czasie podczas dwóch najbliższych weekendów?

Szału nie ma, kochani, ale jako że od prawie 30 lat urzęduję w Płocku i jakoś ciężko mi zamienić to miejsce na inne, to jednak mogę coś powiedzieć. Ja miasto lubię, nawet bardzo, a że za bardzo tutaj nie ma co robić mając na uwadze życie nocne, to już kompletnie inna sprawa. Wiecie, patriotyzm lokalny, więc inaczej się na to patrzy.

W najbliższych dniach przewinie się tutaj kilkanaście tysięcy przyjezdnych, więc mam dla nich małą ściągawkę, oczywiście z mapką. Jednym ze znaczących kryteriów była lokalizacja – musi być w miarę blisko festiwalowych terenów bądź dworca (z jednym burgerowym wyjątkiem). Aha, nie chodzę na co dzień po wegańskich czy tam innych wegetariańskich knajpach, także sorry. Takie miejsca w Płocku są, ale są mi kompletnie nieznane. Musicie sprawdzić na własną rękę.

Kebab King Star

Ja lubię, niektórzy gardzą, bo oprócz mięsa nie ma praktycznie surówek, ale co zrobić? Stosunek cena/jakość/ilość wzorowy, ale jest jeden mankament – duże kolejki. Dobra lokalizacja blisko dworca PKS.

Marmaris Döner Kebap

Kiedyś zdecydowanie najlepszy kebs w mieście, obecnie trochę stracił w moim mniemaniu, ale warto spróbować chociażby ich tosty. Genialna lokalizacja dla przyjezdnych, który kończą swoją podróż pociągiem (a tak w ogóle to połączenie kolejowe z mojego miasta do innych to kpina – nigdzie się nie dojedzie!) lub autobusem w Płocku.

BurgeRoom

Najlepsze burgery w Płocku i jedne z najlepszych jakie jadłem w życiu, czy to w Polsce, czy zagranicą. Może być ciężko trafić, ale warto się o to postarać, tym bardziej że codziennie mają inną promocję. Minusem jest oczywiście brak alkoholu, czyt. piwa, ale na mnie bierzcie poprawkę.

Wieża Ciśnień

Można jeść, można pić i można stracić na to kupę kasy. Dobre startery, dobre dania mięsne, ale średnie burgery. Można je zjeść, ale tani keczup jako dominujący sos, nie jest najlepszym pomysłem. A co mają do picia? Tyskie z tanka okazuje się całkiem znośnym piwem, jednak lepiej zrezygnować i iść na nie gdzie indziej. Najbardziej jednak imponuje wybór whisky: można napić się jakiegoś tam Canadian Special Old za 10 zł, jak i dwudziestopięcioletniego Glenliveta za 150 zł. Do tej pory boli mnie też, że nikt na stronie internetowej nie zainteresował się „szweckim whisky”, ale trudno, niech wstydzą się temu winni. Radzę również wybrać się na sam szczyt – można podziwiać panoramę całego miasta, tylko od razu zaznaczam, że alkoholu i jedzenia tam kelnerzy nie wnoszą. Samemu się trzeba o to postarać.

Garaż Grill & Bar

Fajna i klimatyczna knajpa z bardzo, ale to bardzo dobrym jedzeniem (można się krzywić tylko na frytki, które dodają do zestawów) i słabym wyborem alkoholu. Moglibyście się bardziej postarać o to. Obowiązkowo, ale cena ich startera (pomimo „zawartości”) skutecznie może odstraszyć.

Browar Tumski

Browar restauracyjny. Bardzo dobre jedzenie w rozsądnych cenach (krem pomidorowy z mozarellą i grzankami!), to na dodatek warzą swoje piwa, które są po prostu świetne (stouta nie biorę pod uwagę, bo już nie lubuję się w tym gatunku). Oprócz standardowych to czasami mają w swojej ofercie jakieś sezonowe specjały, na których jeszcze nigdy się nie zawiodłem. Nalegam, żeby sprawdzić.

Zbrojownia

Zdecydowanie najlepsza knajpa z browarami w Płocku i miejsce, w którym jestem zazwyczaj 2-3 razy w miesiącu. Bardzo duży wybór kraftów w przyzwoitych cenach, do których można zamówić sobie zajebiste frytki stekowe za piątaka i dowiedzieć się co nieco o browarnictwie (jak zagadacie do jakiegoś kumatego typa oczywiście). Obowiązkowo do odwiedzenia i tak samo radzę spróbować piw z lokalnego Big Chilla. Bardzo blisko terenu festiwalowego, także… raczej ciężko będzie mnie tam nie ujrzeć.

Przedwojenna

Jak sama nazwa wskazuje… Wiecie, taki klimat warszawskich albo lwowskich restauracji lat 20. Miejsce raczej nie do siedzenia, bo tutaj się wpada na chwilę, płaci za kielicha i się wychodzi. Dobre na tzw. pit stop.

Festa Italiana

Wrzucam jako bonus, bo jeszcze mnie tam nie było, ale zaufani ludzie propsują. O dobrą pizzę w Płocku jest ciężko, ale Festa Italiana to podobno rodzynek. Zweryfikuję podczas jednego z eventów.

A co robić w wolnym czasie? Jak już zjecie, wypijecie i szukacie czegoś wyjątkowego, to polecam odwiedzić dwie księgarnie: Czerwony Atrament oraz Bookshop. Raczej się nie zawiedziecie. Po tym wszystkim idźcie na koncerty i nie chodźcie po nocnych klubach. Muzyka na żywo czeka.

Zdjęcie/photo: „Płock, Tumskie Hill” by Romullus via wikipedia.org CC

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, pijarowiec, prowokator.
  • Łukasz Sęp

    Festa Italiana , polecam jak najbardziej 🙂