Wigor Mor W.A. „1978”

Zwykła płyta (nie)zwykłego weterana.

Podobno ktoś posłuchał płyty Wigora. Nie tylko ja, a zabrałem się do niej głównie przez archiwalny numer, który mocno chwaliłem, czyli „Znak Firmowy„. Ale okej, czy warto poświęcać czas na 1978? Tak, nie tylko ze względy na sentymenty, ale i solidną porcję rapu kogoś, kto próbuje się w nowych dla siebie formach. Również takiego rapu, któremu daleko do zajebistości, ale jeszcze dalej do paździerza, co wcale nie jest tak oczywiste w przypadku weteranów.

Fragment recenzji na Interii:

Stary rap na nowych beatach i styl, w którym Ursynów udaje Queensbridge. To starszym wystarczy, a i kilku młodszych powinno znaleźć coś dla siebie. W tych dwóch zdaniach można najprościej scharakteryzować 1978 Wigora, który ma jedną, do bólu ważną cechę. Płyt słucha się tylko dla niego.

Pełny tekst znajdziecie tutaj.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź