Tydzień z Czarnulką

IMAG1128

Czarnulką nazywana była przecież peesdwójka, ale kto mi zabrani tak mianować nowy sprzęt w pokoju? Przecież to takie słodkie określenie.

No ale na poważnie – PS2 to było coś. Sztos na sztosie, jeśli chodzi o gry. Klasyk na klasyku, tysiące godzin przesiedzianych przed telewizorem samemu i ze znajomymi. This is Football było naprawdę kozackie, typowy arcade pochłaniający setki godzin. PES i Fifa równie świetne. Gry, które kilka lat temu imponowały dosłownie wszystkim. Coś wspaniałego. PS4 raczej takie nie będzie, co powinno mu wyjść… na zdrowie.

Początkowo miałem brać na premierę, potem po kilku tygodniach, miesiącach, aż koniec końców okazało się, że nowy sprzęt Sony wylądował u mnie pod strzechą tydzień temu. Tydzień zabawy z Far Cry 4 i minimalne liźnięcie Dragon Age’a: Inkwizycji. Taki oto zestaw startowy sobie sprawiłem, a na danie główne muszę czekać do lutego. Wiadomo – trzeci Wiesiek, na którego już się nie mogę doczekać. Ja, fan Sapkowskiego.

Niemniej jednak po tygodniu użytkowania mogę powiedzieć co nie co o konsoli. Zacznę od wad. 500 GB to może być stosunkowo mało, zwłaszcza że musiałem ściągnąć już ok 400-500 MB aktualizacji samej konsoli plus prawie 700 MB patchy do samego Far Cry’a. A i Dragon Age coś pobrał, ale z tego co pamiętam to niewiele to było. Wiem, że pojawiły się wersje 1 TB, ale nie mogłem takie znaleźć w dobrej cenie (a jeszcze miesiąc temu wisiały na Allegro w rozsądnym przedziale cenowym). Pomijam wagę samych gier.

Wada druga: bateria i te światełko w padzie. O ile ten sam w sobie jest doskonały, to bateria w nim jest istną padaką, za którą Sony powinno się wstydzić. 6-7 godzin i adios, trzeba sięgać po kabel i ładować. A te całe światełko? Nie rozumiem tego przedsięwzięcia Japończyków, ale cóż. Tokio też aż kipi od świateł, więc i we własnym pokoju mam jego namiastkę.

Myślałem, że układ chłodzenia też nie jest jakiś nadzwyczaj rewelacyjny, ale… sam popełniłem gafę. Pierwszego dnia, po kilku godzinach pracy sprzęt pracował głośno jak suszarka, co mnie mocno zaniepokoiło. Okazało się, że dekoder TV stojący obok wydziela dużo ciepła, które wpływało na pracę konsoli. Po jego przestawieniu problem zniknął. Jest okej. Gafa, nie?

Aha, te błyszczący kolor piano black to też nieporozumienie. Co z tego, że ładne, jak to cholerstwo zbiera mnóstwo kurzu na sobie. Trochę śmiesznie to wygląda jak prawie pół konsoli jest zakurzone, a druga połówka jest „w miarę”…

Czas na plusy, czyli całą resztę. Doskonale leżący w dłoniach pad, który jest najlepszą rzeczą do zabaw, którą miałem w ręku (wiem, o czym sobie pomyśleliście, ale nie…). Mistrzostwo świata, wygoda, tylko ta nędzna bateria. Lightbar to pół biedy. Oprogramowanie i system też są niczego sobie, nie mam się do czego przyczepić. Wszystko chodzi pięknie, stabilnie, płynnie itd. Chociaż… PS3 też takie było na początku, a potem miało kaszel nawet w PS Store.

Gier nie ma co oceniać – one swoją drogą. Jestem fanem serii Ubisoftu, trzecie FC to dla mnie 10.0, więc w czwórkę gra mi się wybornie. Dragon Age dostał ode mnie kredyt zaufania, podobnie jak całe Bioware. Czytając recenzje (wiem, EA…) i przede wszystkim opinie graczy, dobrze zrobiłem, że nabyłem ten właśnie tytuł.

Nie wiem, może będzie z tego miłość. Będzie rządził nami rozsądek, ale odrobina szaleństwa też nie zaszkodzi. Nie jedna upojna noc przed nami, czasami w więcej osób. Znowu wiem co sobie pomyśleliście…

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, pijarowiec, prowokator.