Talk tonight

illuminate-lantern-light

Nocne rozmowy są najbardziej pouczające, melodramatyczne, komediowe i w ogóle najlepsze. W każdej formie, począwszy na wersjach „cyfrowych”, a kończąc na tych w cztery oczy. Gdzie można w takim razie poznać dobre dziewczyny?

Sprawa jest tak prosta, ja to, do czego ma te poznanie doprowadzić. Jest ze mną kolega, dajmy na to A. I tak się nie obrazi. W tle leci Since I Left You The Avalanches, są opary dymu, a i krew nie jest zupełnie czysta. Klimat tej rozmowy jest idealnie skopulowany z porą, że tak to ujmę.

– Podziwiam cię. Zero jakichkolwiek oporów przed podejściem do dziewczyny, zagadaniem, wzięciem numeru i spotkaniem się.

– Na początku trochę trudne, ale łamiesz opór, wstyd i za którymś razem w końcu się uda. Porażki są wkalkulowane w tę branżę.

– Na ulicy? Gdziekolwiek?

– Gdziekolwiek.

– To gdzie można poznawać nowych ludzi, zwłaszcza dobre dupy?

– Wszędzie. Pamiętasz jak się poznaliśmy?

A. myśli, nie odpisuje przez chwilę. Zapewne przypomniał sobie jakie były to okoliczności. Miłe. Normalne.

– Pamiętam, pamiętam.

– Także widzisz, mate. Wszędzie. W sklepie, na cmentarzu, podczas łowienia ryb, w burdelu. No wszędzie, gdzie tylko chcesz i kiedy tylko chcesz, z takim aspektem, że konkretnego celu szukasz w odpowiednim miejscu. Wiesz co mam na myśli?

– Tak. Dupy inteligentnej i oczytanej nie będę raczej szukał na skłotach, chyba że szuka chuj wie czego albo jakiś inspiracji. Takiej „na raz” nie będę szukał w warzywniaku, ale prędzej w piątkowe i sobotnie wieczoru w obleganych modnych lokalach. Chociaż i w takim warzywniaku mogę takową znaleźć, przecież bez celu ogórka nie ogląda przez kilka sekund, nie? Standard, wiemy to obydwaj.

– Proste, więc do czego dążysz, skoro to wiesz?

– W sumie to do niczego, mam problem z netem. Wiem co powiesz. Że poznawanie ludzi przez neta jest dokładnie tym samym co w realu. I tu, i tam każdy może skrywać jakieś tajemnice. Że wejście do baru jest dokładnie tym samym, co wejście na portal randkowy albo na Facebooka. Też przebierasz, też zagadujesz do wybranych osób, też je poznajesz stopniowo. Zero różnicy, tylko taka, że internet pomaga łamać opory. Tak mówiłeś nie raz, pamiętam.

– Bo tak jest. I tu, i tam mogą cię zrobić w chuja. Dlatego już wiesz dlaczego mam zawsze dystans do nowo poznanych osób. Wiesz czemu nie otwieram się w pierwszych kilku minutach konwersacji. W realu jest to łatwiejsze, patrząc w oczy. Przez internet trudniej, w zasadzie niemożliwe do rozgryzienia na początku. Potem leci jak z płatka. Zero wstydu.

– Napijmy się… <łyk>

– No… <łyk>

Kolejny drink, kolejny papieros, kolejny temat. Może na kiedy indziej? Who knows, who knows…

Zdjęcie/photo: „Illuminate Lantern Light” via gratisography.com CC0

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, pijarowiec, prowokator.