Sielankowy Wpierpol na południu kraju

Kara dla zapominalskich. Gorsza niż spalona kiełbasa na grillu.

Trudno, stało się. Chyba straciłem szansę na kupno jednej z najciekawszych polskich płyt tego roku. A to tylko dlatego, że kompletnie o niej zapomniałem, bo ważny mail zginął mi pośród innych treści. Tak samo istotnych, jak miejsce Okolicznego i Knapa w masowej świadomości (no bez hejtu, no).

Nie będę oszukiwał – jestem fanem Okolicznego Elementu (Powrót Na Dzielnię to jednak prywatny klasyk), lubię większość produkcji Knapa, więc logiczne, że powinienem zainteresować się jednym z najbardziej wyluzowanych tegorocznych projektów. Wpierpol, bo pod tak odkrywczą (i jakże fajną!) nazwą nagrali Sielankowy Survival (tutaj trochę gorzej). Zrobili to w trzy dni, siedząc na działce pod Opolem.

Sama zajawka i przede wszystkim stary, dobry, dinalowy klimat z genialnymi beatami. Mej i Ninjah jak zwykle klasa w stanach średnich. Kozaczy Knap, który trzyma równą formę i przypomina o zeszłorocznym, niesłusznie pominiętym Knurionie, zresztą też z południa, z Wrocławia. Wpierpol nie ma ani słabych punktów, ani popisów. Są za to wiele mówiące tytuły (bo nawet o to u nas ciężko, a tutaj jest i „Hurtownia Materiałów Nielegalnych”, i „Drobne Złodziejaszki”, i „Domówka u Bezdomnych”) i aura, której próżno szukać gdzie indziej.

Warto. Do odsłuchania na YouTube, póki co tylko tam. Szkoda, bo do tej platformy, jako głównego nośnika cyfrowej muzyki, nigdy się nie przekonam. Niemniej zamieszczam embed, będzie łatwiej, a robię to tylko z dużej sympatii do projektu, który na prawie trzy kwadranse pozwala zapomnieć o całym świecie. Tak, jak ja o kupnie tego cedeka.

Nawet nudzić trzeba potrafić, a to też wielka sztuka.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź