Sentyment wygrał

ss

Skłamałbym, gdybym powiedział, że „Secret Service” mnie wychowało. Kłamstwo ma przecież krótkie nogi. No dobra, może chociaż trochę na mnie wpłynęło…Wczoraj jak grom z jasnego nieba gruchnęła na mnie wiadomość o powrocie na rynek „Secret Service” – istotnego, bądź co bądź, dla mnie pisma. Jak się szybko okazało – nie tylko dla mnie. Wystarczyło kilkanaście godzin i fanpejdź polubiło ponad 11 tysięcy osób. Niezły wynik, prawda?

Pokazuje to tylko zapotrzebowanie na prawdziwe pismo okołogrowe. Nie wiem ile osób i kto je kupi. Czy będą to ci, którzy je doskonale pamiętają, czy ci, którzy czytali je raz na jakiś czas podobnie jak ja, czy może młodsi czytelnicy, którzy chcieliby się dowiedzieć o co jest to całe zamieszanie. Ja zrobię to na pewno i podobnie zapewne postąpi całe multum osób urodzonych w latach 70. i 80. Te teksty, te działy, te solucje, te kody, te stare konsole, te piksele, te pseudo 3D. Chce się żyć, chce się wrócić do tamtych lat, mimo że dział mangi i anime był dla mnie katorgą i chyba nigdy tego nie mogłem doczytać do końca.

Komputer pod moimi strzechami zawitał w sierpniu 2001 roku (był to bodajże szósty dzień tego wspaniałego miesiąca, ale ręki nie dam se jednak uciąć). O gamingu i jego historii jako takie pojęcie miałem już wcześniej, a to za sprawą „Komputer Świata Gry”, „Resetu” (którego nie darzyłem zbyt wielką sympatią, aczkolwiek kupiłem kilka numerów), „CD-Action” i oczywiście reaktywowanego wczoraj pisma, które chyba najbardziej przyczyniło się do mojego zainteresowania elektroniczną rozrywką.

IMAG0508
Mam trochę tego towaru z różnych lat. To były czasy!

Złotych czasów „SS” nie pamiętam, bo zacząłem je wybiórczo kupować na początku 1997 roku. W moim domu królował wtedy Pegasus, u dobrego kolegi było mordercze kombo tej podróbki sprzętu Nintendo i komputera, a u jeszcze innego stał szary, wyświetlający obłędną na tamte czasy grafikę – PSX. Nigdy nie udało mi się namówić na jego zakup mojego taty, aczkolwiek kilka lat później dostałem od niego na imieniny czarnulkę, dla niewtajemniczonych – PlayStation 2. Najlepsze imieniny w życiu, serio.

A wracając do pisma: czy mam jakieś oczekiwania? Nie. Wolę dostać to, co oferują mi twórcy mając nadzieję, że mi się spodoba. Jeśli będzie inaczej, wtedy będę je miał. Póki co z niecierpliwością czekam na pierwszy numer pisma. Kupuję w dniu premiery i cofam się do 1997 roku, kiedy miałem to dylemat co kupić: TM-Semicowego „Spider-Mana” czy „Secret Service”?

Jak wiecie jestem fanem tradycyjnego modelu prasy, więc kolejny tytuł będę prawdopodobnie kupował regularnie. Sentyment wygrał. Przeciętności się nie obawiam. Pozdro Pegaz Ass.

Zdjęcia/photos: strona główna „Secret Service” [1], archiwum prywatne.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, pijarowiec, prowokator.