Samolotowy jazz

 

kaneda

Jedna z bardziej przyjemnych tegorocznych niespodzianek. Niestety – zarazem jedna z najtrudniejszych i wcale nie pod względem jej interpretacji, ale możliwości pokonania innych problemów.

Zapewne w ogóle nie zainteresowałbym się tym projektem, gdyby nie Witalij z U Call That Love, który szponcił mojego maila i priva na fejsie, że ma dla mnie dobry towar i wypada nim się zainteresować. Miał rację, bo może i Beginning of Thought nie znajdzie się na moich końcoworocznych listach (już się robi, 100 pozycji), to jednak czas w jakimś tam stopniu umiliło.

Wracałem właśnie z Londynu. Wsiadłem do samolotu i musiałem czegoś słuchać. Nie miałem już ochoty na przekatowane po raz enty rzeczy, więc sięgnąłem po to, co było jeszcze mi nieznane. Miałem do wyboru kilka pozycji, ale „play” zostało wciśnięte przy albumie niezbyt znanego japońskiego producenta. Kim jest, co robi, jak długo? Japończyk wydający dla brytyjskiej HardJazz 7 Music tworzący w klimacie typowym dla japońskiego jazzy-hopu z inspiracjami wziętymi od klasyków gatunku jak i hip-hopowców pokroju Q-Tipa czy J Dilli. Tak w wielkim telegraficznym skrócie.

Dla fanów Kero One czy nieodżałowanego Nujabesa – jak znalazł. Dla reszty niekoniecznie, bo materiał po kilkukrotnym przesłuchaniu robi się strasznie męczący i nudny. Taki, że nie chce się już do niego wracać. Pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne (i w pierwszej chwili nawet myślałem, że będzie to mój ulubiony tegoroczny jazz obok doskonałego Eddie Moore and the Outer Circle Live in Kansas City), ale drugi odsłuch w samolocie już powoli zmuszał mnie do snu. Tak samo było już po powrocie do domu, także weźcie sobie moje rady do serca – dawkować stopniowo i wtedy się nie zawiedziecie.

Gdybym miał pisać długą recenzję – szósteczka byłaby chyba najbardziej optymalną notą, więc nie jest źle. Poniżej zostawiam krótką zajawkę, całość natomiast znajdziecie na Spotify i kompaktach (tylko… 25 sztuk).

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, pijarowiec, prowokator.
  • blogosiaka

    Skoro dobre jak Eddie Moore, to sprawdzam.