Nowe kierunki? Azymut EP – recenzja

monolog azymut ep

Co można zrobić w 21 minut i 53 sekundy? Bardzo dużo, a co konkretnie to najlepiej wiedzą panowie z mono.log, bo nie dość że stworzyli jeden z najbardziej pominiętych projektów w tym roku, o którym nie usłyszy chyba nikt (ich strata) poza gronem „poszukiwaczy” to w dodatku bawią się w eksplorację terenów, których polscy hip-hopowcy nie tykają za często.

Jaka płyta – taki tekst. Krótki. O ile muzycznie przez te dwadzieścia kilka minut dzieje się bardzo dużo, to z rapem jest już trochę gorzej, co nie oznacza, że jest źle. Oryginalność w tekstach to nie wszystko, bo trzeba jeszcze potrafić to przekazać, a nawet jeśli Szymon Tymułka trafia po prostu w krajową średnią, to… w połączeniu z produkcją Blossoma jednak udaje mu się trafić w moje gusta. Najbardziej jednak imponuje połączenie całkiem zgrabnego konceptu (plus kilku pojedynczych linijek, gdzie np. taki „Wschód” powinien nieźle namieszać na koniec roku) z muzyką, która wysuwa się na pierwszy plan i jawi się jako jeden z mocniejszych jesiennych momentów w tym roku.

Kim jest właśnie ten cały Blossom? Paradoksalnie nie takim anonimem, jakim mógłby się niektórym wydawać, bo tacy raczej nie wydają w Project Mooncircle (CYNE, KRTS, Lewis Parker, John Robinson i te sprawy, a poza tym polecam sprawdzić ten jego projekt wydany w tej niemieckiej wytwórni). Błędem by było nazywanie tejże muzyki hip-hopową rzeczą, bo mimo że jego naleciałości jest tutaj bardzo dużo, to jednak mamy do czynienia z wielowymiarową elektroniką, gdzie na pierwszy plan wysuwają się przepiękne glitchowo-ambientowe pejzaże. Jedne z najbardziej kolorowych w tym roku, a i takie które nakazują uważniej patrzeć na to, co się dzieje nie tylko z samym mono.logiem, ale i wokół niego.

W ogóle jakoś strasznie dużo polskiego rapu tutaj ostatnio, aż sam się sobie dziwię. Różne są skutki tych wszystkich moich piśmienniczych wyborów, bo taki mono.log trafia gdzieś tam w „prawie czołówkę” ostatniej piśmienniczej goodkidowej stawki. Epka, której NIE WYPADA pominąć, ale paradoksalnie też taka, która może przysporzyć wielu problemów. Mi takowych nie zrobiła, bo może zbyt często do niej wracał nie będę, a za kilkanaście miesięcy zapewne zapomnę o jej istnieniu. Najlepsze jest jednak to, że twórcy sami mi o niej przypomną. Zapewne nie tylko mi, bo i wam, a w jaki sposób to już Tymułka i Blossom wiedzą najlepiej sami. Pytanie – razem czy osobno? Życzyłbym sobie i tak, i tak.

7

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź