Nienawiść – tak zostałem wychowany

anna l

Hejting. Pięknie spolszczone słowo. Na jego temat można pisać referaty i prowadzić badania socjologiczne. Czekaj, ale tak naprawdę po co?

Tytuł tego zacnego posta zaczerpnąłem z pewnego utworu instrumentalno-wokalnego pewnej warszawskiej ekipy, którą naprawdę szanuję za to co robi dla kultury hip-hopu w naszym pięknym nadwiślańskim kraju (są w promocji jednymi z najlepszych, jeśli nie najlepszymi, serio), mimo że nie słucham jej muzyki. Kilka lat temu dostałem zakaz. Nie wiem czemu.

No właśnie, a po co te badania socjologiczne, skoro na temat bezmyślnego hejtingu powiedziano już praktycznie wszystko? Z wieloma rzeczami się nie wygra, a już z całą pewnością własnie nie z nim. Jeśli już kogoś pokonasz w tej materii, to pamiętaj że w kolejce stoją następni.

W poprzednim tygodniu bardzo głośno było o rasizmie w internecie na przykładzie Soboty – popularnego szczecińskiego rapera. Temat debilny, ale chwytliwy – idiotów nie brakuje w ogóle, ale dziwi że została zaatakowana żona tego człowieka. Gościa, który jest na co dzień związany z… czarną muzyką. Taką, która wywodzi się od afroamerykańskiej społeczności, i która została przeniesiona na „obcy” grunt. Większość mainstreamowych mediów podchwyciła ten temat i zrobiła aferę. Słusznie. Raperzy, Sobota i Donguralesko, pojawili się w „Dzień Dobry TVN” „Pytaniu na Śniadanie” i opowiadali o tych problemach. Wolność istnieje, ale ma swoje granice, a sam rasizm był, jest i zawsze będzie. Niestety. Podobnie jak bezmyślne komentowanie i obrażanie innych.

Wczoraj zupełnym przypadkiem wszedłem na facebookową stronę Anny Lewandowskiej – żony pewnego piłkarza, który ma na imię Robert i podobno gra w reprezentacji Polski (no wiecie, taki żart z mojej strony, Lewy jest dobry, naprawdę go lubię za ten Dortmund cały). Trochę się przeraziłem, bo pierwsze co ujrzałem to tekst jakiegoś nastoletniego „czytelnika” pani Anny, traktujący o Lewym grającym w Fifę podczas odbywania małżeńskiego obowiązku… Co gorsze? Tok myślenia gówniarza, gówniarz piszący takie rzeczy bez jakiejkolwiek konsekwencji i odpowiedzialności czy brak zmian w kwestii podejścia do netykiety na przestrzeni kilku lat?

Wolność słowa się skończyła, kiedy ABW wtargnęło do redakcji „Wprost”!

.

.

.

Niektórzy tak mówią.

Smutne, prawda? Zawsze traktowałem tę dwójkę jako sympatyczną parę i moje tezy się potwierdziły. Od pani Anny bije pozytywna energia, którą można obdarzyć bardzo dużo osób (spójrzcie tylko na zdjęcie tytułowe – geniusz, ale przepisy kulinarne tam serwowane nie są dla mnie. Blee). Poprzeglądałem zdjęcia, poczytałem jakieś posty i bym o tym zapomniał, bo to nie do końca moja tematyka. Ale…

Na przykładzie jakiegoś dziecka zauważyłem, że nawet w tak pozytywnych miejscach jak ten fanpejdż jest wiele nienawiści, zazdrości i zupełnie niepotrzebnych komentarzy. Skąd to się bierze? Zawiść, zazdrość, zamiast starać się mieć więcej jak Sokół. Zwykły człowiek zawsze wyłapie czarną owcę i ją zapamięta, a o tych białych, których jest kilkaset razy więcej już nie wspomni.

Takich przykładów można podać setki, ale nie ma sensu o tym wspominać. Mi po prostu najzwyczajniej w świecie szkoda się zrobiło żony Lewego. Jakieś głupie oskarżenia, teksty, rady i nie wiadomo co jeszcze. Ludzie nie lubią tych, którzy odnieśli sukces. Ludzie nie lubią celebrytów, nawet tych dobrych. Ludzie nie lubią samych siebie.

A tak w ramach ciekawostki, wiecie co mnie spotkało do tej pory? Prowadząc poprzedniego bloga dostałem:

– dożywotni zakaz pobytu w Krakowie

– tonę wyzwisk, gróźb i rad, żeby nie słuchać więcej nielubianych przeze mnie płyt, gdzie powszechnie uważane za niestosowne słowa na „k”, „p” i „ch” były najłagodniejszymi z możliwych

– dokładny opis mojego przyrodzenia z zaniżonymi wartościami w stosunku do stanu właściwego

– zakaz wstępu do nieistniejącego już płockiego klubu

– rady ulicznych stylistów, przepraszam, ludzi od urban fashion, notabene zmiany okularów, butów, koszulek i fryzury

– życzenia jak najszybszej i jak najbardziej bolesnej śmierci

– głównej roli w gejowskim porno z adnotacją, że mam być stroną bierną wśród kilku aktywnych czarnoskórych postaci

To pewno tylko część życzeń z kilkudziesięciu hejterskich maili, które do mnie trafiły zaraz po tym, kiedy stwierdziłem, że np. Reggie Noble albo Shawn Carter są lepszymi raperami od niejednego popularnego polskiego składacza rymów.

Wesołe jest życie blogera, a jeszcze weselej trzeba to wszystko odbierać. Póki co goodkid tego mi nie zaoferował. Znając życie – jeszcze.

Aha, bym zapomniał: śmiech to zdrowie. I bieganie. Zakładam buty i możecie mnie spotkać jak biegnę po drodze ze słuchawkami, w których dzisiaj dominuje amerykański rap sprzed prawie 30 lat.

Zdjęcie/photo: [1]

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

2 komentarze

  1. gural i sobota nie byli w dzień dobry tvn tylko w pytaniu na śniadanie serio tak trudno sprawdzić to co się napisało 2-3 razy?

Zostaw odpowiedź