Mr. Collage ‎”Layers”

Grecki hip-hop z funkiem jak u Pana Kleksa. I flegmatyczny jak Brytole. 

Minęło już kilka tygodni od premiery Layers, ale warto o dziele Mr. Collage napisać. Nie jest to najbardziej hip-hopowy album w katalogu nieocenionego Mind the Wax, którego szef – DJ Mysterons – pojawia się i tutaj w „Funky as me”, ale za to oferujący najwięcej muzyki. Bo jest tu miejsce na hołd dla 90’s w „Thrilled”, sporo downtempo w „For Sale” i „Blue Gardenii” oraz trochę bardziej funkowych klimatów w „Instant” i „Cat with a Box”.

Dzieje się, ale to jeszcze nie wszystko, bo sporo frajdy dają instrumenty. „Frusciante” zaczyna się fantastycznym saksonfonem, żeby potem przejść w podróż pełną breaków i kulminacji klasycznego hip-hopu z przełomu 80’s i 90’s. Jeden z wielu przykładów, a w takiej formule, w której zawarte jest multum sampli uzupełnionych o elektryczne gitary i bas, Layers zyskuje jeszcze bardziej.

I wszystko by było dobrze, gdyby nie zaproszeni raperzy, którzy najczęściej psują efekt. Layers brzmiałoby lepiej, gdyby S Squair Blaq nie obrzydził „Status Quote”, a Nico the Beast nie zabierał radości „Funky as me”. Nadrabiają za to wokalistki. Miękkości „Cruisin’ Through the City” nadaje Lisa Spykers, sprawiająca że numer brzmi jak wypadkowa Thievery Corporation z Herbaliser, którzy zasłuchali się w Jamesa Browna, świetnie wybrzmiewa Mantique w „Instant” i Amira Lacrima w „On Fire”.

To właśnie te nieznane u nas kobiety sprawiają, że Layers słucha się świetnie. W połączeniu z genialną muzyką, można nawet zaryzykować, że jest to najlepszy materiał, który został wydany przez krakowski label, bijąc tym samym fantastyczne Somehow Someway. A to już naprawdę sporo.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź