Miłość, czas, podróże, blues, piwo i jaranie

Tone At & Thrice Third - Love, Time Travel, And The Blues - cover

Dwie krótkie płyty, a w zasadzie foldery z muzyką, bo nie ma ich w wersji fizycznej, którymi spamowałem was w mediach społecznościowych. Przez swoją długość są idealne do porannej kawy, a brzmienie skutecznie przywołuje na myśl wszystko co najlepsze z końcówki lat 90.

Dwa strzały, które zdominowały mój poprzedni muzyczny tydzień. Jeden kompletnie nieoczekiwany i może od niego zacznę, bo nie wiem jak to się stało, że pominąłem wspólną epkę Thrice Thirda i Tone Ata. Wydali to via Bandcamp w grudniu zeszłego roku, także od premiery minęło już trochę czasu. Za cholerę nie mogę sobie przypomnieć jak na to trafiłem kilka dni temu, ale od tamtej pory codziennie umila mi czas. Jutro z tym kończę, ale wkrótce zapewne wracam.

Genialna 19 minutowa jazzy hiphopowa podróż zafundowana przez kolesi związanych z Pseudo Intellectuals. Mały, konkretnie 5 kawałkowy zbiór archiwów, które zachwycają swoim brzmieniem dokładnie tak samo, jak macierzysta grupa Atlasa, chociaż nie wiem czy jeszcze lepsze i bardziej klimatyczne od produkcji nie są rymy Thrice’a, zwłaszcza fantastyczny „Counting Time”. Na pewno podobny patent (swoją drogą wcale nie odkrywczy, prościutki jak konstrukcja cepa) słyszałem w polskim wykonaniu, ale skoro nie pamiętam nawet kto na takie coś się porwał, to świadczy to tylko o tym, że było to niewiele warte.

Obowiązkowo do sprawdzenia, pobrania i dobrowolnego wpłacenia dowolnej kwoty, chyba że ktoś nie lubi jazz rapu, wtedy spokojnie może sobie odpuścić. Ja zapewniam, że warto, a nawet trzeba, bo w zalewie cyrkowców machających łapami z tekstami na poziomie ameby będącej jeszcze na swoim wczesnym etapie rozwoju jest to perełka i unikat. Trochę taki adult hip-hop, że się tak wyrażę, ale w tym przypadku to pozytyw.

Asthmatic CoverRównie dobra co Love, Time, Travel and the Blues jest „kaseta” Asthmatic Spear-Oha, czyli typa z Torunia, którego na uwadze mam od jakiegoś czasu i niemalże od samego początku dostarcza mi muzykę taką, której oczekuję. Chwaliłem go już na łamach bloga w momencie kiedy robiłem podsumowanie poprzedniego roku. Wtedy Vito puścił bombę na jego genialnym beacie, a teraz… postanowili to powtórzyć i uderzyli ze zdwojoną siłą. Początek tego beattape’u to kawałek, w którym to gościnnie rapuje członek Bitaminy i jak dla mnie jest to jeden z najlepszych momentów w polskim hip-hopie od wielu lat. Powtórzę: jeden z najlepszych momentów w polskim hip-hopie od wielu lat.

Arcydzieło, które paradoksalnie przykrywa cieniem bardzo dobrą resztę, a ta ma do zaoferowania jeszcze inne perełki. Pierwsza na wysokości 4 minuty, druga zaczyna się mniej więcej w okolicach 8, trzecia w 10 (zgadnijcie kto tam rapuje…). Aha, nie wolno też pominąć synthowo wygrzanej mutacji z 11 minuty (wyobraźcie sobie połączenie współczesnych cloudów z Cold Vein oraz z Nickiem Wizem, który zostawił swoje na Realms ‚n Reality Cella Dwellas i macie odpowiedź jak to brzmi), która oprócz prostej konstrukcji urzeka przede wszystkim bębnami. Klasa, może oprócz samej końcówki, która już ewidentnie dla mnie zwalnia i w ogóle mnie nie przekonuje.

Boże, takich podkładów i rapera z taką stylówką jaką ma Vito/Drumlinaz/Denver chciałbym słuchać cały czas, chociaż mam świadomość że w Polsce jest to niemalże niemożliwe. Szkoda, ale dobrze że są chociaż takie postacie jak właśnie Spear-Oh, Pers (dawaj płytę w końcu), Graf Cratedigger, Nikaragua Guacamole i jeszcze kilku innych asów, którzy ogarniają trochę więcej aniżeli reszta hip-hopowej społeczności w Polsce.

Na koniec dodam, że jednym z moich muzycznych marzeń na teraz jest to, że Asthmatic pojawi się na kiedyś winylowej siódemce.

PS

A wiecie, że Pseudo Intellectuals zajmują się też piwami kraftowymi?

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, pijarowiec, prowokator.