Manic monday #3

william hill

Będąc kibicem sportowym, doskonale wiesz o tym, że każda dyscyplina może uzależnić. Nieistotne czy jest to piłka nożna, koszykówka czy tenis. Uzależnia również jeszcze jedna rzecz, która stoi gdzieś obok.

Ile razy w życiu byłeś na zakładach bukmacherskich? Ile razy w życiu wchodziłeś na stronę internetową danego bukmachera, żeby puścić zakład z nadzieją, że za kilka godzin odbierzesz kilkukrotnie większą ilość pieniędzy od tych, za które się założyłeś? Pewno niezliczoną ilość razy. Nigdy tego nie robiłeś? To się tak nie ciesz.

U mnie znowu to samo. W miniony weekend, po raz kolejny przegrałem. Nic się nie stało, nie płaczę nad tym, bo to była mała suma, a ja tylko za takie gram. Tylko raz mnie w życiu poniosło i zagrałem za 100 zł. Było to w 2005 roku, kiedy w eliminacjach do niemieckiego mundialu, Brazylia zremisowała z Boliwią 1:1. Brałem pod uwagę warunki panujące w La Paz, ale postanowiłem zaryzykować. Jak się później okazało, był to błąd. Cóż, ryzyko. Była to dla mnie doskonała nauka na przyszłość, żeby rozsądnie grać i… wydawać na to pieniądze. Skąd je wtedy miałem? Sprzedałem telefon, Sony Ericssona T68i. Taki człowiek był głupi jak miał trochę ponad 18 lat. Nie żałuję jednak tego, bo wyniesiona nauka dała mi bardzo dużo.

Ten weekend...
Ten weekend…

Mam bardzo ograniczony miesięczny budżet na grę. Jeśli już mam zamiar wpłacić pieniądze, to przelewam maksymalnie 20 zł i nic więcej. I nie robię tego każdego miesiąca – tylko wtedy, kiedy mam ochotę, więc chyba nie jest ze mną źle. Nie mam potrzeby wygrywania wielkich kokosów, chociażbym bardzo chciał. Nie muszę także grać na okrągło – wystarczy mi raz na jakiś czas. Jest to fajne: ta adrenalina i perspektywa ewentualnej wygranej.

A taki liczyłem na ManU...
A taki liczyłem na ManU…

Najwięcej w życiu wygrałem coś ok. 70-80 zł. Często zdarzały mi się wygrane po 20, 30 czy 40 zł. W poprzednim sezonie wyszedłem niemalże na równe 0. W tym już nie mam zamiaru grać, chyba że puszczę coś na brazylijskich mistrzostwach. Jestem trochę na minusie, niewiele, ale zawsze. Nie mam potrzeby się odegrać, a to chyba dobrze o mnie świadczy – gram dla przyjemności, bez żadnych zobowiązań i tylko wtedy, kiedy mam na to ochotę.

Po co gram? Dla adrenaliny. Tylko i wyłącznie. Przy takich kwotach, za jakie mi się zdarza zagrać, nie ma co oczekiwać cudów. Lubię to uczucie, kiedy oczkujesz na ostatnie, decydujące spotkanie. Nawet nie jestem w stanie zliczyć, ile razy miałem tak, że w ostatnich minutach takiego meczu, wszystko rozstrzygało się na moją niekorzyść. Znam ludzi, którzy grają codziennie. Każda dyscyplina wchodzi w grę, byle tylko zagrać. Wciąga i uzależnia, ale jeśli grasz odpowiedzialnie, nie masz się czego bać.

Jednym z odwiecznych pytań ludzkości jest to, czy zakłady losowe są rzeczą dobrą? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć. Ja podchodzę do tego racjonalnie i ten racjonalizm jest w tym wszystkim najważniejszy. Kusi mnie, żeby dzisiaj zagrać Tottenham (z Sunderlandem), Dortmund (z Realem), Bayern (z ManU) i Valencię (z Basel), ale nic z tego. Nie mam ochoty, bo choć perspektywa na wygraną jakaś jest, to jednak wolę sobie odpuścić i skupić się tylko na obejrzeniu tych spotkań. Oczywiście zaraz po spacerze, przecież na dworze jest tak pięknie, prawda?

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, pijarowiec, prowokator.
  • Dirt Dog

    Hej. A czy w williamhill przy wygranym kuponie i wypłacie jest ostra weryfikacja gracza jak w betclick (chcą zdjęcie dowodu osobistego przy twarzy, skan rachunku z banku i inne pierdoły)?

  • Dirt Dog

    ok. myslalem ze tak bo zdjeciem sie zasugerowalem. a gdzie grasz? i jak jest z ta weryfykacja przy wygraniu? bo czuje ze manchester i atletico moga namieszac 😉

    • Ja gram na bet-at-home, jestem bardzo zadowolony. Nie miałem nigdy problemów z wypłatą etc. A weryfikacja to nie pamiętam nawet.

  • Dirt Dog

    dzieki. widzw ze na bet365 sa najlepsze kursy 9.5 na manU. weryfikacja jest przy wygranej wlasnie bo jak wplacasz to ich nie interesuje. koles z ktorym chodzilem do liceum wyciagnal 150 tys w pokera online, cala noc gral 🙂 insignia kupiona i 50 tys rozwalil pozniej w pokera wlasnia. na ostatnie popijawie u mnie w lidze mistrzow faza grypowa moj ziomek wyciagnal 2 kupony na kazdym po 2000zl za 200zl nawet zdjecia zrobilem, ale gramy u stacjonarnych bukow 🙂 oldschool. i ten ktory wyciaga po kilka tysiakow z kuponu zawsze powtarza 3 remisy w lidze niemieckiej za 500zl 🙂 ale on oszalal (2 liga hokeja czeskiego i dart), to moze prowadzic do szalenstwa. rzucial prace, tyle wygrywal w dobrym okresie. raz na wozie, raz pod wozem i to niech bedzie podsumowaniem kolejnego swietnego wpisu z twojej strony. w ogole lepszy ten blog chyba niz poprzedni. wpisy o any.do i spotify tez spoko. sam spotify uzywam od stycznia 🙂 trzymaj tak dalej. pozdrawiam