Manic monday #14: jak zwykle

man-person-fog-mist

Bez kozery powiem pincet. Bez kozery przyznam się, że nie oglądałem meczu Wisły i patrząc na relację oraz reakcje znajomych – zrobiłem najlepiej jak mogłem. Wiele rzeczy już mnie nie dziwi, aczkolwiek te które jeszcze pozostały, dają najwięcej znaków zapytania.

Jak zwykle. Wrzucałem tweeta ostatnio, że złe drużyny wpuściłem do swojego serca i za tydzień chyba napisze o czymś innym. Nie wiem, może o tych kilku innych drużynach, które są mi bardzo bliskie, a nie macie nawet pojęcia, że im kibicuję. Nie mogę wykluczyć też opcji, że oczywiście Tottenham i Wisła staną na wysokości zadania i w końcu będę się rozpływał nad ich grą, ale panowie i panie. Okłamać można wszystkich, ale nie siebie, chociaż czasami bym bardzo chciał.

tweet

Jeszcze niedawno okłamywałem się, że Spursi będą na podium lub tuż poza nim. Okłamywałem się przez długi czas, że Wisła awansuje szczebel wyżej. Za wcześnie, żeby wyrokować, ale umówmy się – nic z tego nie będzie. Będzie jak zwykle. Przejebane. Tak, ze nie zdajemy sobie sprawy z tego, że co roku o tej samej porze można robić sobie tak olbrzymie i złudne nadzieje, które spełzną na niczym już na samym początku sezonu. Życie jest brutalne, a jak bardzo przekonuje się o tym trener Kaczmarek w Płocku.

Powiem wam coś. Coś wam powiem. Dla mnie jest bohaterem, jednak takim, który swoją misję wykonał już jakiś czas temu i trzeba usunąć się cień. On zrobił to, co miał zrobić. Pomijając obowiązkowy awans do I Ligi, to nie tak dawno z mizernego materiału stworzył zespół, który walczył o środek tabeli. Chwilę później niemalże do samego końca bił się o awans, mimo że kilka miesięcy wcześniej nikt od niego tego nie wymagał. A teraz? Oczekiwania przyrosły na sile i lokalni twierdzą, że awans jest już obowiązkiem. Zabawmy się trochę słowami. Chciałbym, ale nie tym razem. Tym razem chciałbym. Mieć nadzieję.

Marcin Kaczmarek powinien odejść. Łatwiej jest usunąć trenera, niż wymienić cały zespół. Nie wzięło się też znikąd to, że zespół nie przegrywa na wyjeździe przez kilkanaście spotkań (zobaczycie, że w najbliższym meczu w Legnicy Wisła przegra z kretesem. Raz, że w końcu musi, a dwa że tamci będą mieli nową siłę w postaci Tarasiewicza), a u siebie jest totalną miernotą gubiącą się wśród, nie umniejszając nikomu, grajkom z Siedlec. Psychika czy umiejętności? A może jedno i drugie? Na pewno nie pieniądze, bo te w Płocku już duże nie są i wiecie co? Obawiam się, że takie nie będą już nigdy.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, pijarowiec, prowokator.