Lądek Zdrój trip

11IMG_0337

Okej, moi drodzy. Mała fotorelacja z wizyty Dawida w Londynie. Wrzucam odpowiednią ilość zdjęć, tylko tych, które się nadają. Wiecie co mam na myśli, nie?

Londyn sam w sobie mi się podobał. Nawet ładne to miasto, aczkolwiek nie mogę za wiele o nim powiedzieć, ponieważ spędziłem tam mało czasu, raptem 3 dni. No ale najważniejsze rzeczy zobaczyłem i nie mam tu na myśli White Hart Lane i meczu mojego ukochanego angielskiego zespołu – Pogoni Oleśnica – ale jakieś Big Beny i te sprawy. Aha, za mało romantyczne dla mnie, ale to szczegół.

Pogoda nieco kapryśna, kompletnie nie wiadomo jak się ubrać, zmienia się co kilka minut, ale do wytrzymania. Tragedii wielkiej nie ma, chociaż dane było mi zobaczyć ten słynny angielski deszcz przez kilka minut. Ale na dobrą sprawę kogo obchodzi aura? Mnie nie, was zapewne też nie.

W piątek wbiłem się na Soho. Wiadomo, jak to ja, zacząłem szukać jakiś księgarni i sklepów z płytami i koniec końców znalazłem się w słynnej Phonice. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem, że mają To Pimp a Butterfly (z chęcią bym przytulił jeszcze A Voyage to Arcturus Vakuli, ale przyznam szczerze – szkoda było mi keszu na ten niezły ukraiński house, o którym napiszę wkrótce). Nie kupiłem tego miernego albumu Lamara akurat w tym sklepie, swoje 10 funtów na niego wydałem w HMV, ale śmiem twierdzić, że jestem jednym z pierwszych Polaków, którzy posiadają owe dzieło w wersji namacalnej. Może nie pierwszy, ale jestem w czołówce. Patrz, tak jak Tottenham. Przypadek?

Zdjęcia robione jedynym słusznym smartfonem. Nie Nokią 3310 i już nie HTC One :/

IMG_0270
Miejsca wiajpi nie miałem, ale co z tego, skoro widziałem skrzydła?
IMG_0275
Wylądowałem, wsiadłem w pociąg i tu się zatrzymałem. Ładny pierwszy człon nazwy, co nie Kanonierzy? BTW nie mam nic przeciwko Arsenalowi.
IMG_0279
Jak będę duży i będę miał dużo pieniędzy to będę sobie kupował kurtki Stone Island. Ceny masakryczne, nie adekwatne do jakości, ale cóż. Marka, tradycja i klimat
IMG_0311
Co jedliście na obiad w piątek? Ja ze swoją przyjaciółką miałem wschodnio-azjatycką wyżerkę. Mniam, moje na dole
IMG_0324
Na tej dzielni mieszkałem. Bardzo bezpieczna, pełne multi kulti z naciskiem na Żydów
IMG_0326
Turnpike House – moja ulubiona knajpa, w której byłem kilka razy. Bardzo swojski klimat, ładne barmanki, super ludzie i mecze w TV. Czego chcieć więcej? Striptizu? Pokera? Nie trzeba, Turnpike jest cudowne
IMG_0331
Smutne, ale prawdziwe. Ładny kontrast przynajmniej
IMG_0332
Bardzo klimatyczna ulica, niedaleko mnie. Nie pamiętaj jej nazwy, ale ten opuszczony sklep na długo zostanie w mojej pamięci. Typowa angielska robota, a w zasadzie jej brak, bo już tego sklepu nie ma
IMG_0336
Jak myślicie? Fani Tottenhamu lubią prezesa czy nie? Ciężko jednoznacznie stwierdzić, może napiszę coś więcej kiedyś na ten temat
IMG_0338
Bukmacherka, browary, szlugi, trochę casuale, policja, czyli zaczyna się
IMG_0339
Kasy biletowe to zawsze ekstra miejsca. Tutaj nie inaczej, chociaż nie miałem potrzeby kupna biletu aka farciarz
IMG_0340
Oficjalny sklep Spursów to nic nadzwyczajnego, ale sekcja retro – WOW
IMG_0342
Nie mam pojęcia ile klubów w Londynie czy na Wyspach na takie tablice zapowiadające najbliższe spotkanie, ale to jest po prostu GENIALNE
IMG_0343
Ulica Billa Nicholsona… RIP our great manager
IMG_0344
Bardzo angielskie klimat, a nie jakieś nowoczesne gówno z okrągłymi trybunami. Kocham ten styl, sprawdźcie albumy fotograficzne Stuarta Roya Clarke’a a zrozumiecie o co chodzi -> http://homesoffootball.co.uk/
IMG_0347
Co ja mam tu powiedzieć, a w zasadzie napisać? Dziękuję Finbarowi za tę cudowną bluzę, wiecie że kocham retro i vintage
IMG_0349
Tak, nowy obiekt nie podoba mi się. Zbyt modernistyczny, odpada, ale co zrobisz? Nic nie zrobisz
IMG_0357
Wiecie czyje to koszulki? Jimmy Greaves i Paul Gascoigne – dwie legendy. Nie pamiętam nazwy tej knajpy, ale serwują dobre piwo na „zaprawę” przed meczem
IMG_0360
Trybuna północna, kto wie czy nie najlepsza. Wiecie, że właśnie na nią miałem bilet?
IMG_0361
No, no, jest Cockerel, jest zabawa. Zaraz się zacznie, Eriksen kot na treningu niesamowity
IMG_0379
Wasilewski wszedł w drugiej połowie. Taka ciekawostka: Leicester City jest trzecim zespołem, w którym widziałem go na żywo: Wisła Płock, Lech (albo Amica, nie pamiętam) i właśnie klub z miasta, skąd pochodzą Kasabian
IMG_0382
W przerwie meczu sporo głodnych i spragnionych piwa marnej jakości
IMG_0395
Trybuna wschodnia z zewnątrz już nie ma takiego klimatu jak ta północna
IMG_0397
A przy południowej, jak to ujął mój znajomy, „psy na koniach”
IMG_0399
Szalety miejskie przy stadionie. WOW, jak wyglądają!
IMG_0401
Casuale wracają do domu. Lubię te zdjęcie
IMG_0404
W sobotę był też Puchar Sześciu Narodów w rugby. Atmosfera w tej knajpie cudowna
IMG_0411
Świat się nie kończy, ale post tak. Zajebisty wypad był, dzięki dla wszystkich, w szczególności dla Pauli i Finbara

 

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

1 komentarz

Zostaw odpowiedź