Köszönöm, jó éjszakát – dzień czwarty

DSCN1277

Przyszedł czas się pożegnać z Budapesztem. Fajnie było.

Moich kilka przemyśleń po wizycie na Węgrzech:

1. Oni naprawdę nas kochają. Rozmawiałem z kilkoma osobami i znają wspólną historię Polski i Węgier. Wiedzą też czemu nasze narody łączy przyjaźń. Nie wiem, może trafiłem na takie osoby mając dużego farta albo naprawdę spory odsetek Madziarów nie ma problemów, żeby powiedzieć coś więcej o np. Józefie Bemie czy słowach Pala Telekiego. A jeszcze János Arany pisał takie słowa w Dziewczynie z Egeru: „Węgier Polaka rad gości i słucha / W nowym znajomym znajdzie zawsze druha”.

A my za co kochamy (albo bardzo lubimy, jak kto woli…) Węgrów? Z reguły sami nie wiemy. Bierzmy przykład.

2. Wszędzie ta Złota Jedenastka z lat 50. Olbrzymia tęsknota za sukcesami w futbolu albo i nawet przyzwoitością. Ciężko w to uwierzyć, ale stan tamtejszej piłki jest jeszcze gorszy od naszego.

3. Jeszcze większa tęsknota za Wielkimi Węgrami. Może nawet lepiej, że nie znamy takiego bólu jak oni w tej kwestii.

4. Polowałem na music shopy, ale niestety zabrakło mi czasu. Znalazłem jeden, ale był zamknięty. Jak pech to pech.

A jaka jest węgierska muzyka? Też nie wiem, sprawdziłem wybiórczo kilka kawałków i na dobrą sprawę wpadło mi w ucho tylko to. Omegę znają u nas wszyscy, ale tej piosenki z tego samego albumu, z którego pochodzi „Dziewczyna o Perłowych Włosach” już nie. Da się słuchać? No właśnie, samemu trzeba sobie odpowiedzieć, ponieważ bariera językowa jest tu kluczowa, a sam wydźwięk refrenu niezmiernie mnie śmieszy.

5. Budapeszt jest miastem, w którym chciałbym mieszkać.

6. Przydałaby im się chyba jakaś denominacja forinta, bo kto to słyszał, żeby wygrywać miliardy na loteriach albo płacić kilka tysięcy za wino w sklepie?

7. Ich kuchnia > nasza kuchnia. Nasze dziewczyny > wszystko na świecie.

8. Berlin kojarzy mi się od pierwszej wizyty z rapem i synth popem, nie wiem czemu nawet, natomiast Budapeszt to dla mnie deep house i współczesna elektronika w ogóle. Takie skojarzenia muzyczne zawsze mam z danym miastem.

Z boku. Taki ładny, nie amerykańśki
Z boku. Taki ładny, nie amerykańśki
Z tyłu też daje radę. Tak na niego patrzę i podszedł do mnie jakiś starszy pan i zapytał czy chcę zdjęcie. Macie efekt
Z tyłu też daje radę. Tak na niego patrzę i podszedł do mnie jakiś starszy pan i zapytał czy chcę zdjęcie. Macie efekt
Oni mają duże tradycje olimpijskie. Wiecie które miejsce mają w klasyfikacji wszech czasów na letnich IO? Ja wiem. OŚME!!!
Oni mają duże tradycje olimpijskie. Wiecie które miejsce mają w klasyfikacji wszech czasów na letnich IO? Ja wiem. OŚME!!!
Szykowałem się na ten sklep, a tu zonk: zamknięty!
Szykowałem się na ten sklep, a tu zonk: zamknięty!
Na Oktogonie (w ogóle "oktogon" to moje ulubione słowo). Tutaj wsiadasz lub wysiadasz z zabytkowej pierwszej linii metra. Obowiązkowo
Na Oktogonie (w ogóle „oktogon” to moje ulubione słowo). Tutaj wsiadasz lub wysiadasz z zabytkowej pierwszej linii metra. Obowiązkowo
Ekhm. Metro, no ale wiecie, to te zabytkowe trochę. Głośno, trzęsie, mały komfort, ale tak ma być!
Ekhm. Metro, no ale wiecie, to te zabytkowe trochę. Głośno, trzęsie, mały komfort, ale tak ma być!
Nie wszędzie jest kolorowo. Mexikói Utca mi tam się podoba. I te Ikarusałki...
Nie wszędzie jest kolorowo. Mexikói Utca mi tam się podoba. I te Ikarusałki…
Mi tam Ujpest się podoba. Lubię takie klimaty
Mi tam Ujpest się podoba. Lubię takie klimaty
Bardzo fajny stadionik. Taki kameralny nawet trochę, ale podobno na niektórych meczach atmosfera gorąca i przednia. Domyślcie się na jakich spotkaniach...
Bardzo fajny stadionik. Taki kameralny nawet trochę, ale podobno na niektórych meczach atmosfera gorąca i przednia. Domyślcie się na jakich spotkaniach…
A pożegnałem się w taki sposób. Znowu zupa gulaszowa, tym razem z szampanem (a tak naprawdę winem musującym, ale szampan lepiej brzmi, wiecie), którym zostałem poczęstowany przez właściciela, dzięki kelnerowi Kazachowi. Długa, ale fajna historia. Dzięki!
A pożegnałem się w taki sposób. Znowu zupa gulaszowa, tym razem z szampanem (a tak naprawdę winem musującym, ale szampan lepiej brzmi, wiecie), którym zostałem poczęstowany przez właściciela, dzięki kelnerowi Kazachowi. Długa, ale fajna historia. Dzięki! PS A tę książkę dostałem w prezencie

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

3 komentarze

  1. byłem paręnaście lat temu za dzieciaka, bardzo słabo pamiętam. dzięki za odświeżenie 🙂 mam plan się wybrać…

  2. Podróżowanie fajna sprawa. Właśnie wróciłem z objazdówki po krecie i oglądaniu mistrzostw tam pod chmurką 🙂 jak lubisz takie klimaty jak buda to polecam pragę z czystym sumieniem ale poza sezonem. Jest magiczna. I książki mariusza szczygła gottland i zrób sobie raj. Czekam na recke Flirtini i info gdzie mogę to kupić bo na asfalcie nie ma. Pozdro

Zostaw odpowiedź