Klient nasz pan. Nie, czekaj, nie dla LEMu

destiny blog

Nie znam nikogo, kto lubi być olewany, zwłaszcza przez duże firmy i korporacje. Niestety, wczoraj tak się poczułem, gdy przeczytałem informację od lubianego i szanowanego przeze mnie LEMu.

Zacznijmy od tego, czym jest sam LEM. Licomp Empirical Multimedia jest wydawcą gier, zarówno wideo jak i komputerowych. Zawsze lubiłem gry, które mają w swoim katalogu. Mam kilka z nich na swojej półce: Call of Duty: Black Ops, Call of Duty: Modern Warfare czy Knights of the Old Republic i czasami zdarza mi się do nich wrócić. Ceniłem firmę za jakość wydania i przyzwoitą polonizację (wpadkę z polską wersją na PS4 z Call of Duty: Ghosts pomijam). Niestety, mają zatrudnionego kogoś, komu nie zależy na wizerunku marki, albo zaczęli postępować tak, jakby stali ponad graczem, czyli potencjalnym klientem.

Wczoraj w okolicach południa, na firmowym profilu, pojawił się taki oto status:

lem fb status

„Destiny – gra, na którą czekacie, wyjdzie bez polskiej wersji językowej. Czy to Wam przeszkadza?”. Tak, bardzo. Przeszkadzają mi dwie rzeczy. Po pierwsze: ton wypowiedzi pracownika. Ton, który sprawił, że LEM nie uświadczy moich pieniędzy. Jest to niedopuszczalne, zwłaszcza w mediach społecznościowych, gdzie takie „wieści” rozchodzą się bardzo szybko. Po drugie: mieszkam w Polsce i chciałbym mieć zlokalizowane gry. Jeśli nie w 100%, to przynajmniej w wersji kinowej (wersja polskie napisy plus oryginalne dialogi odpowiada mi najbardziej). Język angielski mi nie przeszkadza w ogóle, ale wolę grać w naszym ojczystym języku.

LEM zachęca również do wzięcia udziału w dyskusjach o wersjach językowych na forum producenta gry – Bungie. Wchodzę tam i co widzę? Niejaki killjoy107 pisze, że „Everybody needs to speak American”. Wątpię, żeby poważna marka sugerowała się wypowiedziami na zagranicznym forum dyskusyjnym, ale patrząc na napisane słowa na Facebooku, dochodzę do wniosku, że tak mogło właśnie być…

Nie wiem czy pamiętacie, ale całkiem niedawno podobne afery były z Cenegą. Skyrim na konsolach w polskiej wersji nie ukazał się w ogóle, mimo że na komputerach osobistych nie było z tym żadnych problemów (lokalizacja była bardzo dobra z niezłym dubbingiem i dobrze dobranymi do tego aktorami). Tłumaczenia dystrybutora były różne: a to licencje, a to różnice w rozliczeniach wersji PC itd. Szkoda. Żałuję bardzo, że moja zakupiona wersja premium na sprzęt Sony, za którą dałem sporo kasy, ma tylko jedną wadę (podobnie jak gra) – brak języka polskiego. W tamtym roku była afera z Bioshock: Infinite. Początkowo na PS3 i Xboxie360 tytuł zapowiadany był w polskiej wersji językowej, jednak na koniec okazało się, że gra na tych platformach spolonizowana nie będzie… Cenega wybrnęła z tego całkiem zgrabnie, oferując graczom Season Passa, wartego 30-40% ceny początkowej gry.

Jak z tego wybrnie LEM? Nie wiem. Nie planowałem zakupu Destiny, ale gdybym odkładał na ten tytuł pieniądze, to sprowadziłbym go sobie z Amazona lub innego sklepu z zagranicy. Nawet na zachodzie ceny nowych gier na premierę są z reguły niższe o ok. 10-15% niż u nas. Moich pieniędzy nie dostaniecie. Tak odwdzięczam się firmom, które traktują mnie jak pionka w swojej brudnej grze.

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

5 komentarzy

  1. Mnie wkurza tak samo że saints row 4 nie ma tłumaczenia, a the third miała, ale to związane chyba jest z tym że thq została sprzedana

  2. Trójka była genialna, teraz gta 5 przechodzę i jest świetna również, najlepsza. Do tego deus ex w polskiej wersji językowej wymiata. The third kupiłem w mm na ps3 za 29 zł była jakaś promocja którą robił właśnie cd projekt. Na następny dzień kosztowała już dwie stówki więcej. Za brak spolszczenia 4 nowej nie kupię, może za jakiś czas jak zjedzie z ceny, gdyby było spolszczenie to przytuliliby kasę ode mnie w dniu premiery. Nie wyobrażam sobie przechodzenia całego deusa bez spolszczenia, nie dałbym rady. Tutaj polska wersja w deus ex human revolution była świetna i bardzo potrzebna 🙂

Zostaw odpowiedź