Klaps? Proszę bardzo

cry

Bić dzieci czy nie? Oczywiście to drugie, ale czy aby na pewno? Niekoniecznie.

Przedwczoraj na blogu Hani pojawił się tekst pt. „Raz w dupę to jest przemoc czyli NIE klapsom”. Autorka porusza w nim temat bicia dzieci przez rodziców i opiekunów. Nie oczywiście bezmyślnego napierdalania, bo to normalnie myślącemu człowiekowi się w głowie nie mieści (jak i w ogóle bicie dzieci), ale lania po dupie. Wiecie, takiego wychowawczego. Za karę. Takiego, w którym większość urodzonych za komuny przeżywała na własnej dupie.

Jestem właśnie z tego pokolenia, gdzie większość nieznośnych bachorów dostawało po dupie od rodzica. Chyba nie mam znajomej osoby, która nie dostałaby po dupie za coś tam – oczywiście za nic dobrego i bez powodu nie wchodzi w grę. Ja nie zaliczałem się do dzieci grzecznych. Niejednokrotnie dostałem od ojca wpierdol, za co teraz jestem mu wdzięczny. Mózg dzieciaka jest tak skonstruowany, że nie zrozumie wszystkiego. Ja tak miałem. Robiłem wiele rzeczy na złość. Nie potrafiłem przyjąć do siebie wielu rzeczy. Klaps był ostatecznością. I ostatnią, metodą działania. Znam to z autopsji. Wtedy byłem może i wkurwiony (a bardziej zdenerwowany, bo nie używałem chyba jeszcze wulgaryzmów), ale nie czułem się skrzywdzony i poszkodowany. Teraz też nie. Także dziękuję Ci tato. Należało mi się. Chciałeś mi przetłumaczyć, ale ja nie reagowałem na nic. Miałem wszystko gdzieś. A byłeś i jesteś inteligentnym gościem i chciałeś wszystko rozwiązać tak, żeby do tego nie doszło. Musiało. Poskutkowało. Widzę to z perspektywy tych kilkunastu lat.

Klapsy czy bicie po łapach od nauczyciela nie były w czasach mojej podstawówki na porządku dziennym. Już wtedy się od tego odeszło i… trochę szkoda. Dożyliśmy czasów, gdzie nauczyciel nie może krzyczeć na dziecko, bo dla niektórych jest to przemoc werbalna. Nieźle, nie? Wydawać by się mogło, że uczeń ma więcej praw od nauczyciela. Sorry, nie każdy jest potulnym barankiem. Nie żyjemy w utopii i wyidealizowanym świecie. Klaps czy linijka po łapach to nic złego.

Klaps w łóżku dla kobiety to też przemoc? Prowadzi to do bicia kobiet? Nie przypominam sobie, żebym po takich klapsach kiedykolwiek uderzył kobietę. Nie wrzucajmy klapsów do jednego worka. To nie jest bezinteresowne napierdalanie dziecka. Tak samo jak łyk piwa od taty do spróbowania nie prowadzi do alkoholizmu. Bezstresowe wychowanie dzieci to bzdura. Za kilkanaście lat, osoby podobne do mnie, będą miały to gdzieś i będą się z tego śmiały. Tak jak ja. Jaki ten temat stał się modny…

Zdjęcie/photo: MarLeah Cole via photopin.com CC

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, prowokator, pijarowiec.

Zostaw odpowiedź