Ile razy zapłacisz za to samo?

Old Victorian Childrens' Books

Książki są fajne. Do pewnego momentu. A może przesadzam?Ostatnio w moje ręce wpadło kilka tytułów, które teraz namiętnie czytam. Zajmują mi sporo czasu, bo zagłębiłem się w nie totalnie. Wiecie, męskie tytuły, męskie sprawy i w ogóle męskie rzeczy, a nie jakieś popierdółki. Pojawił się też mały problem: jak zwykle dużo książek zacząłem czytać, ale kilku jeszcze nie ukończyłem. „Rekordzista” ma do końca ok. 20 stron i w takim stanie utrzymuje się od… września. Przepraszam, Michale.

Nie ujawnię co teraz czytam, bo mam zamiar niedługo opisać te pozycje na łamach tego bloga (może nie wszystkie, ale o trzech chciałbym koniecznie wspomnieć). Możecie się domyślać o co chodzi, a kilka osób śledzących Instagrama i Facebooka zapewne wie o jednym tytule. Tak, dwie z nich to literatura sportowa. Kategoria, która z reguły… ssie. Tak się mówi językiem młodzieżowym.

Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy kupują i zaczytują się w biografiach sportowców, którzy w swoim życiu osiągnęli niewiele bądź są na początku swojej kariery. Literatura tego typu to ewidentnie skok  na kasę z doskonałym tłumaczeniem wydawców i autorów: „pokazujemy początki gwiazd i ich marzenia, które zrealizowali”. Oprócz tego, że zaczęli uprawiać sport profesjonalnie, zgarniać kupę kasy i ewentualnie wystąpić w wymarzonym klubie/reprezentacji nie osiągnęli nic. Jeden z symboli czasów.

Przykład? Kolejna pozycja traktująca o życiu Neymara. W Polsce dotąd ukazały się trzy: Neymar. Nowa gwiazda FC Barcelona, Neymar. Nadzieja Brazylii, przyszłość Barcelony i najnowsza Neymar o sobie. Rozmowa ojca z synem. Trzy książki o gościu, który ma ledwo ponad 20 lat, bez jakiś większych sukcesów na koncie i znany jest tylko z tego, że póki co jest największą nadzieją kanarków. Lubię go, uważam że ma ponadprzeciętny talent, ale są jakieś granice ludzkiej głupoty i absurdów. No offence.

Podążając tropem Barcelony: książek o Messim w naszym kraju ukazało jeszcze więcej jak o młodym Brazylijczyku, co można nawet zrozumieć. O Xavim z tego co pamiętam dwie. Iniesta, Puyol i spółka też mają swoje biografie. Tevez, Ibrahimovic i Beckham też dostąpili tego zaszczytu. Można by tak wymieniać pewno w nieskończoność. Jedne lepsze, inne gorsze, z reguły te drugie. W niektórych znajdziemy trochę perełek, do których bardzo chętnie się wraca, inne są kopalnią informacji przeklejonych z wywiadów. Każda, koniec końców, mówi o tym samym. No ale wiecie, to jest duży biznes i jeszcze większe pieniądze. A w ich robieniu niewątpliwie mistrzem jest Luca Caioli, autor czytadeł o Leo, Neymarze, CR7 i Zidanie.

Ale z literaturą sportową wcale nie jest tak źle, jak to nakreśliłem w poprzednich akapitach. Są przecież ciekawe propozycje od młodego Wydawnictwa Kopalnia: Tor! i Futebol, lada moment ukaże się po polsku biografia Harry’ego Redknappa, jest przyzwoity Futbol Obnażony, poruszający Futbol jest okrutny i genialny Szamo. Wystarczy dobrze poszukać – są ludzie, których nie ma na pierwszych stronach gazet, a mają życiorysy o wiele ciekawsze jak raczkujące gwiazdy. I zaznaczam – wymieniłem tylko pozycje traktujące o piłce kopanej. A ile świetnych jest w innych dyscyplinach?

Mi tam pozostaje czekać na lekturę Kopalnii, która ma premierę dzisiaj i polskie wydanie Promised Land Anthony’ego Clavane’a. Może kiedyś się doczekam? Podobno warto.

Zdjęcie: [1]

 

Udostępnij
Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Bloger, pismak, krytyk, pijarowiec, prowokator.